niedziela, 10 grudnia 2017

Grupowy spacer

Grudniowy spacer grupowy. Bardzo sympatyczny i fajny. Niestety, po tym jak Titunio postanowił udowodnić innemu psu kto tu jest największym samcem w lesie... większość spaceru musiała już odbyć się na smyczy. 
Życie z dorosłym psem wydaje mi się dużo łatwiejsze, niż życie ze szczeniakiem. Tito jest już wychowany, wyszkolony, potrafi się zachować... Ale mimo to ma swoje wyskoki. Przez ponad cztery lata nauczyłam się je przewidywać i im zapobiegać, są niestety momenty, gdy mój wilczak jest sprytniejszy niż ja.
Jednym z najtrudniejszych tematów jest przebywanie z innymi psami. Tito jak to obiecane jest w opisie rasy - po osiągnięciu dojrzałości przestał tolerować obce pieski. A raczej zaczął je wybiórczo nie tolerować.
Dlaczego wybiórczo?
Bo Tito to nie jest piesek który wszystkich kocha albo wszystkich nienawidzi.
Przed większością nowo poznanych piesków musi się pokazać. Trochę powarczeć, trochę najeżyć, postawić kitę do góry. Jego zachowanie to typowo samczy teatrzyk... ot, taka napinka, że niby co to nie on.
Dalszy ciąg tego teatru w dużym stopniu zależny jest od zachowania drugiego psa.
Nie, nie od tego, czy to samiec czy suczka (chociaż owszem, trudniej jest z innymi samcami, a najtrudniej jest z takimi, co są duże, pewne siebie i mają jajka...), ale od mowy ciała drugiego zwierzaka.
Otóż Tito szuka zaczepki. Do bójki. Do zabawy.
Moją rolą, jako odpowiedzialnej właścicielki jest nie dopuścić do tego pierwszego a umożliwić to drugie w kontrolowany i bezpieczny sposób.

środa, 29 listopada 2017

Poranny spacer

Jak ja lubię takie poranki, słońce, przestrzeń i szczęśliwe psy ganiające się w trawie. Czyli spacer z Tito i Asią.

sobota, 4 listopada 2017

Jesień

Jesień w Szkocji potrafi dać popalić i bywa trudna i męcząca. Ciemno, zimno, wietrznie a do tego deszczem tnie co dnia... a tym czasem z psem wyjść trzeba. A pies - chociaż mądre z niego bydlątko - no cóż, pan pies nie wie, że niedawno przestawiliśmy zegarki i można by w sumie tak z godzinkę pospać jeszcze. Na szczęście zd
arzają się i słoneczne, pełne kolorów poranki...

wtorek, 3 października 2017

Loch Ericht

Co roku o tej porze wybieramy się na krótką wycieczkę na północ, nad Loch Ness i w Highlandy. Kochamy te rejony. Tym razem zatrzymaliśmy się po drodze nad Loch Ericht - na krótki spacer. Z ciocią Małgosią i wujkiem Markiem.

wtorek, 5 września 2017

Złoty pies czyli Pies Dobry Obywatel cz.3

Dziś podeszliśmy do kolejnego egzaminu  w ramach brytyjskiego Kennel Clubu - The Kennel Club Good Citizen Dog Scheme Gold Level.
No i stało się.  Mamy nasz złoty dyplom i masę satysfakcji.

niedziela, 13 sierpnia 2017

Ellie

Kilka miesięcy temu robiłam serię sesji fotograficznych psów. Przy okazji poznałam bardzo fajny duet. Lis i Ellie. Lis zaadoptowała Ellie ze schroniska w którym pracowała. Ruda sunia rasy wielopsowej okazała się być kochanym stworzeniem uwielbiającym piłkę i smaczki, zabawy i treningi, ale niestety - nie pałającym miłością do innych piesków. Prawdę mówiąc reakcja Ellie na podchodzące do niej innne pieski  była bardzo ostra, krótka i konkretna. Byłam na prawdę pod wrażeniem sposobu w jaki z takimi sytuacjami radziła sobie Lis, właścicielka Ellie.
Oczywiście... od razu pomyślałam sobie, że Ellie  będzie świetną towarzyszką zabaw dla Tito. Po sesji zdjęciowej zdecydowałam się, zaprosić Lis i Ellie na krótki spacer po naszej okolicy.
Spacer oczywiście na smyczy i w pełni kontrolowany, mający dać obu psom odpowiednio dużo czasu by się zrelaksować i przyzwyczaić do obecności tego drugiego.
To odpowiednio dużo czasu to było... pięć minut w przypadku Tito i Ellie.
Ellie już po chwili zdecydowała się zaprosić Tito do zabawy a kiedy zrobiła charakterystyczny dla takiego zaproszeni ukłon Tito... położył łapę na jej głowie. I ja i Lis skamieniałyśmy. Ale dla Ellie sytuacja była jasna. Uznała Tito za silniejszego, fajniejszego, mądrzejszego, większego... a może po prostu zaczęła z nim słodko flirtować bo Tito zakochał się w niej na amen od pierwszego spaceru.
Kolejne dwa-trzy spacery był już troszkę dłuższe ale wciąż jeszcze na smyczach. Psy jednak komunikowały się wyśmienicie. Unikały konfliktów i wysyłały sobie wyraźne sygnały świadczące o przyjacielskich zamiarach.
Gdy w końcu pozwoliłyśmy się im pobawić - radości miały co nie miara. Zobaczcie sami fotograficzne sprawozdania...












I tak o to Ellie dołączyła do grona psiapsiółek Titozaura.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Pies Miejski

Chociaz tak to nie wyglada na naszych zdjeciach - Tito jest psem miejskim. Psem, ktory kazdego dnia dnia styka sie z typowymi sprawami wielkiego miasta. Ruch na ulicach, samochody, motocykle, autobusy, karetki. Wciaz towarzysza nam dziwne dzwieki aut. Tajemnicze nowe zapachy prawie na kazdym kroku. Ekscytujace smietniki i fascynujace resztki jedzenia porzucone przy chodniku. Pieknie pachnace punkty z jedzeniem na wynos i przechodnie z torbami pelnymi zakupow.
Masa tych przechodniow nie tylko wgapia sie namolnie w Tito, ale stara sie tez go poglaskac albo w inny sposob z nim przywitac. Bywa to czasem irytujace, czasem zabawne.
Glownie jednak ciesze sie, ze mam takiego obytego psa... chociaz latwo nie bylo, oduczylismy go skakania do twarzy kazdej osoby, ktora na niego spojrzy lub sie do niego odezwie albo zagladania w zakupy sasiadow. Nauczylismy go nawet przechodzic spokojnie kolo jedzenia na wynos czy ignorowania ludzi gwizdzacych i cmokajacych na niego w autobusie. Uwierzcie mi, ostatnia rzecza jakiej pragniecie w zyciu, jest zeby wilczak przywital sie z wami w autobusie pelnym innych podroznych...
Mysle, ze moge z czystym sumieniem powiedziec sobie... praca wykonana.
Dzisiaj, gdy wyszlismy na popoludniowy spacer zaczelam w to watpic. Zapomnialam, ze jest sierpien, miesiac gdy w Edynburgu trwa festiwal, a my zazwyczaj unikamy spacerow w centrum miasta... bo po prostu - za duzo sie wtedy dzieje.
Ale jak tu unikac spacerow w centrum miasta, gdy teraz tam walsnie mieszkamy?
Piec krokow od domu nadzialismy sie na astronaute, w bialym, szeleszczacym kombinezonie. Ulica przejazdzali klauni na tandemie, podzwaniajac dzwoneczkami i pokrzykujac na wszystkich. Za rogiem grupa chorzystow trenowala gardla przed przedstawieniem.
To na ich widok Tito sie troche zaniekpokoil, ale obojetnie przeszedl obok, obsikal krzaczek, obwachal slup a kiedy chorzysci wreszcie zaczeli spiewac - spojrzal na mnie z tym swoim filozoficznym 'ech wy ludzie, jacy wy dziwni jestescie'

środa, 2 sierpnia 2017

Wielka Gonitwa 2017

Ten maluch z poprzednich wpisów, wiecie, ten cieniutki, malutki, szybciutki whippet Edi... no cóż, nie jest on już taki mały choć do Tito ciągle mu sporo brakuje. Wciąż jest jednak cieniutki i niewiarygodnie szybki.
Co więcej - wie o tym doskonale. Że wilczak go nie dogoni...
Chociaż Tito wyraźnie pokazuje, że to nie jest tak, że on go nie dogoni, to raczej tak, że tak na poważnie to mu się nie chce starać....





poniedziałek, 31 lipca 2017

Tito i Archie

Wybraliśmy się na spacer z Edzikiem, whippetem, jego panią oraz z Nicolą i jej półtora-rocznym synkiem Archie. Chłopak nauczył się niedawno chodzić (a raczej nie tyle chodzić co od razu biegać) całkiem sam i teraz na potęgę poznaje świat.
Fajnie było zobaczyć, że taki mały bąbel nie boi się wielkiego psa ani trochę. Jeszcze fajniej było zobaczyć, że wielki dziki wilczak łagodnieje przy maluchu i jakby spokojniejszy się robi. Pod czujnym okiem mamy-Nicoli i moim  chłopaki nawet pobiegali razem trochę... choć muszę przyznać, że Archie nie był dla Tito zawodnikiem... Co innego super szybki Edzik...
Archie i Tito w Holyrood Park