poniedziałek, 22 lipca 2013

Miłość kwitnie...

Kilka dni temu spotkaliśmy się po raz pierwszy i od tamtej pory... miłość między nami kwitnie jak szalona.
Tito jest fenomenalnym towarzyszem - jak każdy szczeniak kocha zabawę, spacery, niuchanie i ... smaczki. 
Jego zawsze uśmiechnięta mordka, łagodne podejście do dzieci i perfekcyjne opanowanie komendy "siad" zjednało mu moją rodzinę. Piękna budowa, harmonijny ruch i cudowny charakter zachwyciły sędziów na wystawie w Legnickim Polu do tego stopnia, że ten mój wielkołapy bejbik wrócił do domu z pucharem Best In Show i oceną wybitnie obiecującą.

Tito udowodnił też nie raz, że jest kompletnym luzakiem, który ma głęboko w nosie tłumy ludzi na wrocławskim Rynku, głośną muzykę w knajpie, trzęsący się tramwaj pełen obcych i ich toreb z zakupami, fajerwerki, ujadaczy zapłotowych oraz rowerzystów. 
Potrafi też olać swojego najlepszego kumpla od szarpaka, mistrza frisbee i prawdziwego czarodzieja od sztuczek Jokera... i tym mnie już na zabój w sobie rozkochał, pokazując mi, że ceni sobie moje towarzystwo bardziej niż najdzikszą zabawę. 

piątek, 12 lipca 2013

Bywały pies, czyli socjalizacja wilczaka

Każda osoba z którą rozmawiałam na temat Tito, podkreśla, jak ważna dla szczeniąt wilczaków jest prawidłowa socjalizacja.
Pisząc socjalizacja - mam na myśli dostarczanie szczeniakowi nowych - i przede wszystkim pozytywnych - wrażeń w kontaktach ze środowiskiem.
Te negatywne, mogą później odbić się na jego zachowaniu... każdy z nas chyba kiedyś spotkał psa reagującego nerwowo na takie, czy inne wydarzenie. Zwykłe spotkanie z koniem lub odkurzaczem, nagły hałas, wybuch petardy... nawet pojawiający się niespodziewanie cień na ścianie może wywołać u psiaka naprawdę różne reakcje.
Lęk? Ciekawość? Agresję?
Wczesne oswojenie szczeniaka z tego typu sytuacjami może pomóc nam w wychowaniu pewnego siebie psa, przyjacielsko nastawionego do ludzi i zwierząt.
W socjalizacji chodzi więc o nauczenie psa bycia... bycia psem.
A dokładniej: dobrym psem.

Wychowywane przez ludzi zwierzę musi się nauczyć bezkonfliktowego wśród nich życia. Świat dwunogich, bezwłosych małp jest zupełnie inny niż świat wilków czy dzikich psów. Dorastający w mieście szczeniak musi się nauczyć nawiązywania kontaktów z innymi psami oraz przedstawicielami pozostałych gatunków. Prawidłowa socjalizacja oznacza także łagodne i bezstresowe zapoznawanie psiaka z różnymi typami ludzi, miejscami, nowymi obiektami czy choćby nawierzchni takimi jak śliska podłoga, stół u weterynarza, piasek na plaży czy ... pierwszy w życiu tego psiaka śnieg (tutaj możecie poczytać sobie o tym jak powinna wyglądać prawidłowa socjalizacja szczeniaka - Złota 12 M. Hughes).

W pierwszym okresie życia, szczeniak - niczym gąbka - chłonie informacje, bodźce i doświadczenia. Czas ten, a szczególnie moment rozwoju gdy psy nastawione są pozytywnie do nowych doświadczeń, nazywany jest okienkiem socjalizacyjnym. U każdego szczeniaka to okienko otwiera się i zamyka w troszkę innym czasie i... na troszkę inną szerokość.
Przyjmuje się jednak, że ta szczególna - pozytywna - otwartość szczeniąt na nowe bodźce trwa do około 8 tygodnia życia. U wilków, które rozwijają się dużo szybciej niż psy - ten okres, gdy otwiera się okienko socjalizacyjne - jest jeszcze krótszy (by oszczędzić sobie zbyt długich wywodów, wszystkim zainteresowanym polecam fajną książkę Krystyny Chwedeńczuk, która swego czasu obserwowała rozwój młodych wilczków odebranych matce). 

Wilczaki są dużo bliżej spokrewnione z wilkami niż inne znane rasy psów. W latach 50tych w byłej Czechosłowacji rozpoczęto doświadczenia polegające na krzyżowaniu owczarków niemieckich z wilkami karpackimi, które to doświadczenia doprowadziły do powstania psa wyglądem przypominającego wilka, lecz posiadającego odmienny charakter (więcej na temat historii  i wzorca rasy można przeczytać chociażby na stronie Wikipedii lub tutaj).
W wielkim skrócie, znaczy to, że w rodowodzie każdego rasowego czechosłowackiego wilczaka, znajduje się karpacki wilk. I nie trzeba wcale cofać się zbyt daleko, nie trzeba odkopywać prastarych szkieletów, przeprowadzać badań genetycznych i archeologicznych. Wystarczy zerknąć kilka pokoleń wstecz. 50 lub 60 lat... i on tam jest, ten sam wilk, który straszył dzieci w bajce.

Jak wygląda socjalizacja Tito? Możecie się przekonać sami -  Tito poznaje przedstawicieli innych ras i bawi się z nimi w zagryzanie briardów:
(oba zdjęcia z http://www.vonski.pl/ )

Już jako szczeniak zaczyna trenować psie sporty:
 (zdjęcie zrobione w trakcie zajęć HittDog z J. Lewkowiczem)

oraz dopinguje wrocławskich graczy rugby:
(wilczak-maskotka, fot. Atropa Bella Donna)

Mały Tito bywa też w różnych miejscach, w których niekoniecznie można spotkać inne szczeniaki. Przy okazji udowadnia, że w pełni zasłużył na przydomek Tranquilo (spokojny) w imieniu. Na manikiurze i u mechanika:

( to i poniższe - fot. Atropa Bella Donna)

Nie tylko jest ciekawy nowych miejsc, ale wie też, jak wypada się w nich zachować - przy okazji, wiadomo, każde miejsce i każda pora są dobre na małą, psią przekąskę oraz demonstrację - jak to ładnie Tito potrafi zrobić siad, nawet w gwarnej knajpce:

czwartek, 11 lipca 2013

O tym że Tito rośnie i rośnie...

Ten mały pulpecik którego widzieliście na wcześniejszych zdjęciach rośnie w nieprzyzwoitym tempie. Niedawno skończył 12 tygodni i został zaszczepiony przeciwko wściekliźnie... przy okazji wizyty u weterynarza, okazało się, że Tito waży już - uch, bagatela - 14kg... Mleczaki ma ostre jak brzytewki, nogi jak pieńki a apetyt... cóż, apetyt ma wilczy, oczywiście! Poza tym zdrowy jest, dzielny jest, milusiński i świata ciekawy.
Chociaż reszta miotu rozjechała się na wszystkie strony świata, Tito wciąż spędza czas z rodzinką - nie tylko z mamą Kalinką, ale też z przyrodnią siostrą Lilką:
Tito i Lilka  - Gran Rosa Amiga Atropa Bella Donna  (fot. Michał "Wilu" Wilczyński)
i ze starszymi  pół-braćmi,
Tito i Jared - Gran Rojo Corazon Atropa Bella Donna - kopią wilcze doły (fot. Beata)

Tito i Mandżur -  Gran Milagro Azul Atropa Bella Donna - jeszcze trochę onieśmielony (fot Ewa, Atropa Bella Donna)

oraz z dalszą rodziną - braćmi ciotecznymi czy też wujami stryjecznymi, których po prostu zwać będziemy kuzynami, bez większego wnikania w rodowody, bo to już za dużo dla mnie...
A więc spędzał czas z Lunkiem, świetnym kompanem do wspólnego obgryzania kijka i gonitw po ogródku 
Tito i Lunek - Anyż Lunar Wilk z Baśni - (fot Michał Wilu Wilczyński)

i kuzynem Urciem, który prawdę powiedziawszy, bardziej niż szczeniakiem interesował się pięknymi sukami w okolicy...
Urcio - Urobach z Peronówki, Kalinka i Tito (fot. Joanna)

oraz ze śliczną, młodziutką Szaki, córą Urcia, która jest ulubioną towarzyszką Tito w zabawie "kto ma większe kły"... cóż, Szaki w tej konkurencji zdecydowanie wygrywa, zresztą porównajcie sami:
Tito i Szaki - Gorthan Kira'Sha (fot. Joanna)

niedziela, 7 lipca 2013

Jak przywieźć szczeniaka do UK, czyli problemy z transportem...

Właściwie dlaczego tak długo czekam na tego swojego szczeniaczka?
Czynnik wyższy, czyli niezwyciężone brytyjskie prawo.

By Tito mógł wkroczyć na terytorium Zjednoczonego Królestwa musi spełniać kilka stawianych mu wymagań. Po pierwsze: musi mieć paszport. Po drugie: musi mieć mikrochipa. Po trzecie: musi mieć ważne szczepienie przeciwko wściekliźnie. Po czwarte: musi przejść trzytygodniowy okres kwarantanny... Kiedyś tych punktów było dużo, dużo więcej, na szczęście w zeszłym roku prawo to zostało zmienione, a przyjazd z psem do UK stał się łatwiejszy. Zainteresowanych odsyłam na stronę DEFRY po więcej informacji.
Cóż, paszport i mikrochipa Tito już ma, co do szczepień... Unia Europejska określa, że najwcześniejszym możliwym terminem szczepienia psa przeciwko wściekliźnie jest wiek 12 tygodni. Jeśli dodać do tego okres kwarantanny wychodzi na to, że 15 tygodni to wiek w którym szczeniak może legalnie przekroczyć granicę UK.
Brzmi prosto?

W rzeczywistości jest trochę bardziej skomplikowane.
Przede wszystkim, pies musi zostać wwieziony jedną z określonych przez DEFRĘ tras. Możliwości jest kilka, ale ja rozważałam tylko niektóre – podróż samolotem do Edynburga, promem do Newcastle lub przejazd przez Eurotunnel... każde z tych rozwiązań miało swoje wady i zalety, przy wyborze trasy oczywiście na pierwszym miejscu stawiałam dobro psa. Największym problemem jednak okazały się ograniczenia czasowe, oraz to, że ja sama nie posiadam prawa jazdy i samochodu... Idealnym pomysłem wydawało się więc znalezienie kierowcy, najlepiej kuriera mogącego przewozić ludzi i zwierzęta i kursującego na interesującej mnie trasie, oraz gotowego to zrobić w terminie między końcem Ticiakowej kwarantanny a końcem mojego i tak już przydługiego urlopu...
Niestety, przewoźnik którego znalazłam... Hm, żeby nie rozwijać przykrego tematu... przewoźnik którego znalazłam okazał się Panem Złamasem. Na szczęście dowiedziałam się o tym z miesięcznym wyprzedzeniem i rozpoczęłam akcję poszukiwania – samochodu i wariata gotowego go poprowadzić.

Stare powiedzenie mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Ja swoich poznałam już dawno temu, bo w biedzie bywałam nie raz. Okazało się też, że mam znajomych, na których pomoc mogę liczyć. Chciałabym przy tej okazji serdecznie podziękować wszystkim ludziom, którzy okazali mi wsparcie przy moich poszukiwaniach. Jesteście wspaniali.

Transport psa pomogła mi zorganizować... Ewa, właścicielka hodowli Atropa Bella Donna. Kolejny raz potwierdziła jak odpowiedzialnego i zaangażowanego hodowcę wybrałam.
Każdej osobie poszukującej rasowego szczeniaka doradzam po tysiąc razy zastanowić się nad tym skąd tego swojego rasowca chcą wziąć. Są hodowle i pseudo-hodowle. Są ludzie, dla których liczy się tylko opchnięcie szczeniaka nowemu właścicielowi, ale są też i tacy, którzy zrobią wszystko, by zapewnić swoim psiakom dobre domy...
Ja już teraz wiem, że trafiłam na fajną, godną polecenia innym hodowlę. Zresztą, zobaczcie sami, jak tam się wychowuje małe wilczaki:

film: Michał Wilu Wilczyński

W rolach głównych pani matka Kalinka i mały Tito. W rolach drugoplanowych: kuzyn Lunek, Wilk z Baśni.