środa, 17 maja 2017

Pies Dobry Obywatel 2

Wczoraj wieczorem Tito zaliczył kolejny egzamin brytyjskiego Kennel Clubu - The Kennel Club Good Citizen Dog Scheme poziom Srebrny. Nie jest to żaden sportowy egzamin, raczej test potwierdzający, że taki to a taki pies posiada wszelkie predyspozycje do życia wśród ludzi.
Pośród zadań które mieliśmy wykonać znajdowały się na przykład takie jak:
vet check czyli typowe obmacywanie jak u weterynarza, "badanie" uszu, oczu, zębów przez obcą osobę
  • spacer wzdłuż drogi (na luźnej smyczy)
  • zachowanie w samochodzie
  • dobre maniery przy jedzeniu (gdy to ludzie jedzą a nie pies!)
  • odwołanie od grupy psów

Egzamin Tito zdał bez problemu, w końcu przygotowywaliśmy się do niego całe dwa miesiące!

wtorek, 16 maja 2017

Nosozaurus Wspaniały

Otóż zdarzyła mi się dzisiaj jedna z tych małych sytuacji, w których Titozaur kompletnie mnie zadziwił. I umocnił moją wiarę w mojego super psa.

Zadziwił mnie swoją umiejętnością współpracy ze mną.
Umocnił moje przekonanie, że łączy nas jakaś magiczna więź, że on mnie rozumie, ja jego rozumiem.
I że nos to ten mój Tito ma wspaniały.

Umówiłam się ze znajomą i jej suczką na wspólny spacer. Jakoś się tak umówiłam, że czekałam, czekałam w tym miejscu co zawsze i o tej samej porze co zawsze... i nikt się nie zjawił.
Mi nie trzeba dużo, żeby się znudzić czekaniem, po 15 minutach ruszyliśmy więc na troszeczkę inny niż planowany, miejski spacer.
No i coś mnie podkusiło - podeszłam kilka kroków w stronę uliczki, w której zazwyczaj pojawiała się i znikała koleżanka Tito - Lucky.
Rzuciłam: gdzie jest Lucky, szukaj Lucky bardziej jako zachętę do zabawy, niż komendę.
Tito nie trzeba było prosić dwa razy.

Przede wszystkim ruszył szybkim krokiem do przodu. Kilka razy spuszczał nos i wodził nim po jakimś murku czy krawędzi chodnika ale przez większość czasu głowę trzymał wysoko. Raz czy dwa obwąchał szybko krzaczek. Po przejściu jednej przecznicy zaczął truchtać. Ale na ruchliwych skrzyżowaniach pewnie podchodził do świateł i czekał - dość niecierpliwie jak na niego. Obwąchiwał słupy przy przejściach dla pieszych. Machał ogonem przed wejściem do jednego czy dwóch sklepów... ale prowadził mnie dalej, z wyraźną ekscytacją.
Przezliśmy tak będzie z 500 metrów, trzy duże skrzyżowania, cały spacer może 5-10 minut.
Na kolejnym skrzyżowaniu spotkaliśmy moją znajomą, właścicielkę Lucky.
Okazało się, że jej dom jest o dwa kroki dalej.

W tej okolicy mieszkamy od dwóch tygodni, ale akurat tymi uliczkami nie chodziliśmy jeszcze do tej pory.

Z Lucky spotykamy się raz w tygodniu, z tego co zrozumiałam - przynajmniej 2 razy w tygodniu Lucky przemierza właśnie tą trasę.
Na naszych codziennych, smyczowych spacerach mój 100% pies co pięć króków musi pomedytowć nad siuśkami innego pieska. Musi zaznaczyć teretorium. Niczego takiego nie robił tym razem.

Miał misję musiał ją wykonać.
I tak, udało mu się!
Pęcznieję z dumy.
Podpisano: Psia Matka.


niedziela, 16 kwietnia 2017

4 urodziny

Jakoś nam to szybko zleciało, tak sobie myślę, teraz.
Mój Titunio nie jest już szczeniaczkiem, rosła z niego bestia... śmiem nawet powiedzieć, że dorosła.
Cztery lata to dla psa tego rozmiaru jakieś 30 i trochę, jeszcze może nie 40 ale już bliżej niż dalej. Tak przynajmniej wynika z tego linka >>>> wiek psa.
Ot, proszę państwa, jesteśmy z Titusiem tak jakby równolatkami.
Wypadałoby się zacząć zachowywać jak na ten zacny wiek przystało.
13 tygodni kontra 208 tygodni... 

Wszystkiego najlepszego dla Miotu Te!

wtorek, 28 lutego 2017

Pies dobry obywatel

Zdaliśmy dziś nasz pierwszy egzamin - oficjalnie można się już do Tito zwracać nie tylko Dobry Pies ale i Dobry Obywatel! A to dzięki Gosi z Dogs & the City.

środa, 1 lutego 2017

Pettycure Bay

Bardzo niewiele do szczęścia potrzeba. Trochę wody, trochę piasku, trochę słońca. Żeby trochę wiało i żeby trochę przestrzeni było, co by polatać można. Czyli wyprawa na dwa psy i jednego kajta. Pettycure Bay w czasie odpływu to spacerowy raj. Ledwo kawałek drogi za miastem... W drodze powrotnej Edi i Tito słodko chrapały ze zmęczenia.











niedziela, 1 stycznia 2017

sobota, 31 grudnia 2016

Edi

Poznajcie nowego kolegę Tito - Ediego Whippeta. Ten super dzielny szczeniak na pewno nie raz jeszcze się tu pojawi... Na razie pobiera pierwsze lekcje psiej socjalizacji, spacerowego kroku, zabawy i barowego życia od Ticiaka-starszaka...




czwartek, 27 października 2016

Psi uśmiech

Psy się uśmiechają.

Są psy które nie potrafią przestać radośnie machać ogonem gdy je spotykasz, nie potrafią przestać się dopraszać o pieszczoty, skaczą, łaszą się, piszczą z radości... Mój - raczej niezbyt wylewny - wilczak, to pan niedotykalski, dwa razy machnie kitą, czasem zamruczy, czy raczej przyjaźnie zajojczy na czyjś widok, położy uszka po sobie, zakręci dupeczką... czasem da cmoksa, a jak kogoś bardzo, bardzo kocha to zdarzy mu się, że za rękaw złapie. Albo za jakąś niewymowną część ciała...

Ale jak ten Tito się uśmiecha...
Mówcie sobie co chcecie, ale widziałam to tysiące razy.
Mam na myśli prawdziwy uśmiech. Nie szczerzenie zębów, czy kłapanie paszczą, które często może znaczyć coś o 180 stopni odwrotnego niż zadowolony, zrelaksowany, szczęśliwy pies.
Znam ten wyraz pyska bardzo dobrze i muszę przyznać, że jest to jeden z najmilszych widoków każdego dnia. Uśmiech mówiący - dobrze mi, podoba mi się, fajnie jest, chcę tego więcej!

Kiedy idziemy na długi spacer, szczególnie w jakieś nowe lub super fajne miejsce - Tito co chwilę zerka na mnie i uśmiecha się i od razu wiadomo, że jest gotowy na przygodę, na eksplorację nowych terenów i na zabawę.
Kiedy w długim spacerze bierze udział więcej niż jedna osoba - Tito uśmiecha się, bo ma swoje stado. Kiedy jest to osoba, którą Tito wyjątkowo polubił - ukochany wujaszek, ulubiona ciocia - Ticiak śmieje się, bo może iść obok tej osoby.
Kiedy trenujemy nowe komendy i Titowi dobrze idzie... jego uśmiech znaczy - ale jestem super, zobacz na mnie, jaki jestem świetny.
Kiedy powtarzamy stare komendy Tito również się uśmiecha, szczęśliwy, że wie o co mi chodzi.
Kiedy kończymy trening Tito wgapia się we mnie namolnie, z pyskiem roześmianym, bystrymi oczami i tą miną - ej, ale poczekaj, przecież wiesz, chciałbym jeszcze.
Kiedy powiem "dobrze, dobry pies".
Kiedy

Zadowolony, uśmiechnięty Tito, mój - jak to o nim ktoś kiedyś powiedział - wilk z kreskówki...