wtorek, 28 lutego 2017

Pies dobry obywatel

Zdaliśmy dziś nasz pierwszy egzamin - oficjalnie można się już do Tito zwracać nie tylko Dobry Pies ale i Dobry Obywatel! A to dzięki Gosi z Dogs & the City.

środa, 1 lutego 2017

Pettycure Bay

Bardzo niewiele do szczęścia potrzeba. Trochę wody, trochę piasku, trochę słońca. Żeby trochę wiało i żeby trochę przestrzeni było, co by polatać można. Czyli wyprawa na dwa psy i jednego kajta. Pettycure Bay w czasie odpływu to spacerowy raj. Ledwo kawałek drogi za miastem... W drodze powrotnej Edi i Tito słodko chrapały ze zmęczenia.











niedziela, 1 stycznia 2017

sobota, 31 grudnia 2016

Edi

Poznajcie nowego kolegę Tito - Ediego Whippeta. Ten super dzielny szczeniak na pewno nie raz jeszcze się tu pojawi... Na razie pobiera pierwsze lekcje psiej socjalizacji, spacerowego kroku, zabawy i barowego życia od Ticiaka-starszaka...




czwartek, 27 października 2016

Psi uśmiech

Psy się uśmiechają.

Są psy które nie potrafią przestać radośnie machać ogonem gdy je spotykasz, nie potrafią przestać się dopraszać o pieszczoty, skaczą, łaszą się, piszczą z radości... Mój - raczej niezbyt wylewny - wilczak, to pan niedotykalski, dwa razy machnie kitą, czasem zamruczy, czy raczej przyjaźnie zajojczy na czyjś widok, położy uszka po sobie, zakręci dupeczką... czasem da cmoksa, a jak kogoś bardzo, bardzo kocha to zdarzy mu się, że za rękaw złapie. Albo za jakąś niewymowną część ciała...

Ale jak ten Tito się uśmiecha...
Mówcie sobie co chcecie, ale widziałam to tysiące razy.
Mam na myśli prawdziwy uśmiech. Nie szczerzenie zębów, czy kłapanie paszczą, które często może znaczyć coś o 180 stopni odwrotnego niż zadowolony, zrelaksowany, szczęśliwy pies.
Znam ten wyraz pyska bardzo dobrze i muszę przyznać, że jest to jeden z najmilszych widoków każdego dnia. Uśmiech mówiący - dobrze mi, podoba mi się, fajnie jest, chcę tego więcej!

Kiedy idziemy na długi spacer, szczególnie w jakieś nowe lub super fajne miejsce - Tito co chwilę zerka na mnie i uśmiecha się i od razu wiadomo, że jest gotowy na przygodę, na eksplorację nowych terenów i na zabawę.
Kiedy w długim spacerze bierze udział więcej niż jedna osoba - Tito uśmiecha się, bo ma swoje stado. Kiedy jest to osoba, którą Tito wyjątkowo polubił - ukochany wujaszek, ulubiona ciocia - Ticiak śmieje się, bo może iść obok tej osoby.
Kiedy trenujemy nowe komendy i Titowi dobrze idzie... jego uśmiech znaczy - ale jestem super, zobacz na mnie, jaki jestem świetny.
Kiedy powtarzamy stare komendy Tito również się uśmiecha, szczęśliwy, że wie o co mi chodzi.
Kiedy kończymy trening Tito wgapia się we mnie namolnie, z pyskiem roześmianym, bystrymi oczami i tą miną - ej, ale poczekaj, przecież wiesz, chciałbym jeszcze.
Kiedy powiem "dobrze, dobry pies".
Kiedy

Zadowolony, uśmiechnięty Tito, mój - jak to o nim ktoś kiedyś powiedział - wilk z kreskówki...


















piątek, 7 października 2016

Lektura dla psiarzy

Dawno nic tu nie pisałam, trochę z braku czasu, trochę z lenistwa,a trochę dlatego, że update co u Tito słychać można znaleźć - w potaci zdjęć - na koncie tito_the_wolfdog na instagramie (kliknij tutaj i oglądaj)...
Poza tym życie z psem to w dużym stopniu... rutyna. Poranne spacery, popołudniowe spacery, Siku, kupa. Wieczorne spacery. Siku. Kupa. Wąchanie krzaczków. Trzeba kupić karmę. Trzeba woreczki kupić (tak, tak, znowu kupa). Długie wycieczki za miasto. Zabawy i treningi, znowu spacery, wąchanie krzaczków, siku, kupa i tak dalej.
Pewna nuda się czasem w to wszystko wkrada.

Z drugiej strony ileż można pisać czy gadać o psach...

No dobra.
Można dużo. Ja mogę baaaardzo, bardzo dużo o psach. Gadać, pisać, czytać.

Do dodania tego postu zachęciło mnie właśnie przeczytanie fajnej książki o psach.
A może nie tyle o psach, co o ludziach i ich relacjach z psami. O tym, jak bardzo jesteśmy sobie bliscy i jak bardzo różnimy się od siebie. Fascynująca lektura, oparta na wieloletnim doświadczeniu autorki, która pracuje jako psi behawiorysta oraz trener... Książka pełna jest także opowieści o jej własnych psach oraz informacji dotyczących świata zwierząt (informacji ściśle naukowych, a przy tym podanych w niezwykle przystępny i przyjazny sposób) Serdecznie polecam wszystkim psiarzom i tym którzy o psie na razie tylko marzą ;D

Patricia McConnell "Drugi koniec smyczy" (tutaj jest link do opisu na lubimyczytać.pl). Według Tito książka na pięć gwiazdek.

Patricia McConnell "Drugi koniec smyczy"  *****

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Gang

Życie z wilczakiem nie należy do łatwych... można by na ten temat dużo pisać, tomy całe. Życie z wilczakiem w miejscu w którym nie ma i nie zna się wilczaków to już prawie misja samobójcza.

W sumie, każdy z nas jest inny. Wydawałoby się to takie proste i oczywiste... ale spróbuj sobie pomieszkać z wilczakiem na Wyspach... I spróbuj znaleźć mu dobrego kompana do zabawy.
Z rozsądnym właścicielem, który rozumie, że różne psy mają różne potrzeby.

Dorosły Tito toleruje tylko niektóre psy w swoim otoczeniu. Z jeszcze mniejszą ilością psów będzie chciał się bawić. Cenimy sobie tych naszych przyjaciół bardzo... Na prawdę, nie łatwo było ich znaleźć.




niedziela, 27 marca 2016

Wycieczka za miasto

Kolejne spotkanie z wyżłem Leo i jego panią Kingą... Tym razem wycieczka za miasto... w dodatku pociągiem!
Leo pierwszy raz miał okazję podróżować pociągiem.
Postaraliśmy się bardzo, by było to dla niego miłe doświadczenie. Krótka, 15 minutowa przejażdżka wypełniona była smakami, zabawą w poszukiwanie jedzenia między fotelami, prostymi ćwiczeniami w stylu siad, leżeć... i węszeniem, węszeniem wszędzie. Leo nawet nie zauważył, kiedy zabtałyśmy go na ruchliwy edynburski dworzec... nie bał się ani pociągów, ani tłumów z bagażami. Jakby całe życie spędził w podróży. Myślę, że obecność Tito, którego Leo bardzo kocha, również bardzo mu pomogła... Nasz młodzieniec był mega zadowolony... Pierwsze kolejowe doświadczenie Leo możemy uznać za bardzo udane.
Myślę, że Leo był bardziej niż zadowolony :)
Tym bardziej, że późniejszy spacer po plaży w Dalmeny (czyli w równie nowym dla Leo miejscu) pełen był zabaw, gonitw i radości.
Słynny kolejowy most nad Firth of Forth i dwie szczęśliwe mordy

Wspólna zabawa kijkiem (zdjęcie: Kinga)

Wygłupy w piasku  (zdjęcie: Kinga)

Dziki gon!  (zdjęcie: Kinga)

Brodzenie w ziiimnym morzu  (zdjęcie: Kinga)

środa, 23 marca 2016

Bitwa o strumień

Pamiętacie Asię, naszą kumpelę z treningów? Asię, królową piłeczkę, Asię z mega długim jęzorem i mega szerokim uśmiechem? Otóż udało nam się znów z nią spotkać na dłuugim spacerze w naszym ulubionym miejscu: w Holyrood Park na zboczu jednego ze wzgórz.
Jest to bardo popularne miejsce wśród turystów, mieszkańców miasta, lokalnyh dog-walkerów i psiarzy. Ot, piękna, zielona, wręcz dzika przestrzeń - góra zwana Arthur's Seat, czyli masyw wulkaniczny w samym centrum miasta. Czasem w parku tym można spotkać całe psie bandy. Ale my z Titozaurem mamy swoje miejscówki, sekretne zakątki po których możemy spacerować godzinami.

W Holyrood Park jest kilka niewielkich lochs (czyli szkockich jezior) zamieszkałych przez gromady kaczek i królewskich łabędzi... Jest też jeden obszar jakby bagnisty gdzie często spotkać można czaple siwe, jest też kilka niewielkich strumyczków. No i jeden z tych mikro-strumyczków był ostatnio... prawdziwą kością niezgody między Tito a Asią. Istnym polem bitwy. Oczywiście bitwy na niby. Bitwy-zabawy. Zresztą zobaczcie sami....
Tito po lewej, Asia po prawej... strumyk jako granica ich teretoriów

Tito próbuje swoich sił

Asia pilnuje swojego strumyka

Tito kombinuje jak tu popędzić Asi kota

ale trzeba Asi przyznać, że potrafi się Titowi postawić

Mokra i ubłocona Asia...

....walczy jak lwica! 
Do upadłego!

I chociaż ledwo zipie...

wciąż jeszcze ma energię by pokazać Titowi... 


że najfajniejsza zabawa to w błocie

i w wodzie

i że mimo wszystko nie da mu się dopaść ani dogonić

że będzie bronić swojego strumyka

bo Asia kocha wodę...

i błotne kąpiele :D