środa, 23 marca 2016

Bitwa o strumień

Pamiętacie Asię, naszą kumpelę z treningów? Asię, królową piłeczkę, Asię z mega długim jęzorem i mega szerokim uśmiechem? Otóż udało nam się znów z nią spotkać na dłuugim spacerze w naszym ulubionym miejscu: w Holyrood Park na zboczu jednego ze wzgórz.
Jest to bardo popularne miejsce wśród turystów, mieszkańców miasta, lokalnyh dog-walkerów i psiarzy. Ot, piękna, zielona, wręcz dzika przestrzeń - góra zwana Arthur's Seat, czyli masyw wulkaniczny w samym centrum miasta. Czasem w parku tym można spotkać całe psie bandy. Ale my z Titozaurem mamy swoje miejscówki, sekretne zakątki po których możemy spacerować godzinami.

W Holyrood Park jest kilka niewielkich lochs (czyli szkockich jezior) zamieszkałych przez gromady kaczek i królewskich łabędzi... Jest też jeden obszar jakby bagnisty gdzie często spotkać można czaple siwe, jest też kilka niewielkich strumyczków. No i jeden z tych mikro-strumyczków był ostatnio... prawdziwą kością niezgody między Tito a Asią. Istnym polem bitwy. Oczywiście bitwy na niby. Bitwy-zabawy. Zresztą zobaczcie sami....
Tito po lewej, Asia po prawej... strumyk jako granica ich teretoriów

Tito próbuje swoich sił

Asia pilnuje swojego strumyka

Tito kombinuje jak tu popędzić Asi kota

ale trzeba Asi przyznać, że potrafi się Titowi postawić

Mokra i ubłocona Asia...

....walczy jak lwica! 
Do upadłego!

I chociaż ledwo zipie...

wciąż jeszcze ma energię by pokazać Titowi... 


że najfajniejsza zabawa to w błocie

i w wodzie

i że mimo wszystko nie da mu się dopaść ani dogonić

że będzie bronić swojego strumyka

bo Asia kocha wodę...

i błotne kąpiele :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

obraźliwe komentarze będą usuwane