środa, 2 sierpnia 2017

Wielka Gonitwa 2017

Ten maluch z poprzednich wpisów, wiecie, ten cieniutki, malutki, szybciutki whippet Edi... no cóż, nie jest on już taki mały choć do Tito ciągle mu sporo brakuje. Wciąż jest jednak cieniutki i niewiarygodnie szybki.
Co więcej - wie o tym doskonale. Że wilczak go nie dogoni...
Chociaż Tito wyraźnie pokazuje, że to nie jest tak, że on go nie dogoni, to raczej tak, że tak na poważnie to mu się nie chce starać....





poniedziałek, 31 lipca 2017

Tito i Archie

Wybraliśmy się na spacer z Edzikiem, whippetem, jego panią oraz z Nicolą i jej półtora-rocznym synkiem Archie. Chłopak nauczył się niedawno chodzić (a raczej nie tyle chodzić co od razu biegać) całkiem sam i teraz na potęgę poznaje świat.
Fajnie było zobaczyć, że taki mały bąbel nie boi się wielkiego psa ani trochę. Jeszcze fajniej było zobaczyć, że wielki dziki wilczak łagodnieje przy maluchu i jakby spokojniejszy się robi. Pod czujnym okiem mamy-Nicoli i moim  chłopaki nawet pobiegali razem trochę... choć muszę przyznać, że Archie nie był dla Tito zawodnikiem... Co innego super szybki Edzik...
Archie i Tito w Holyrood Park

środa, 17 maja 2017

Pies Dobry Obywatel 2

Wczoraj wieczorem Tito zaliczył kolejny egzamin brytyjskiego Kennel Clubu - The Kennel Club Good Citizen Dog Scheme poziom Srebrny. Nie jest to żaden sportowy egzamin, raczej test potwierdzający, że taki to a taki pies posiada wszelkie predyspozycje do życia wśród ludzi.
Pośród zadań które mieliśmy wykonać znajdowały się na przykład takie jak:
vet check czyli typowe obmacywanie jak u weterynarza, "badanie" uszu, oczu, zębów przez obcą osobę
  • spacer wzdłuż drogi (na luźnej smyczy)
  • zachowanie w samochodzie
  • dobre maniery przy jedzeniu (gdy to ludzie jedzą a nie pies!)
  • odwołanie od grupy psów

Egzamin Tito zdał bez problemu, w końcu przygotowywaliśmy się do niego całe dwa miesiące!

wtorek, 16 maja 2017

Nosozaurus Wspaniały

Otóż zdarzyła mi się dzisiaj jedna z tych małych sytuacji, w których Titozaur kompletnie mnie zadziwił. I umocnił moją wiarę w mojego super psa.

Zadziwił mnie swoją umiejętnością współpracy ze mną.
Umocnił moje przekonanie, że łączy nas jakaś magiczna więź, że on mnie rozumie, ja jego rozumiem.
I że nos to ten mój Tito ma wspaniały.

Umówiłam się ze znajomą i jej suczką na wspólny spacer. Jakoś się tak umówiłam, że czekałam, czekałam w tym miejscu co zawsze i o tej samej porze co zawsze... i nikt się nie zjawił.
Mi nie trzeba dużo, żeby się znudzić czekaniem, po 15 minutach ruszyliśmy więc na troszeczkę inny niż planowany, miejski spacer.
No i coś mnie podkusiło - podeszłam kilka kroków w stronę uliczki, w której zazwyczaj pojawiała się i znikała koleżanka Tito - Lucky.
Rzuciłam: gdzie jest Lucky, szukaj Lucky bardziej jako zachętę do zabawy, niż komendę.
Tito nie trzeba było prosić dwa razy.

Przede wszystkim ruszył szybkim krokiem do przodu. Kilka razy spuszczał nos i wodził nim po jakimś murku czy krawędzi chodnika ale przez większość czasu głowę trzymał wysoko. Raz czy dwa obwąchał szybko krzaczek. Po przejściu jednej przecznicy zaczął truchtać. Ale na ruchliwych skrzyżowaniach pewnie podchodził do świateł i czekał - dość niecierpliwie jak na niego. Obwąchiwał słupy przy przejściach dla pieszych. Machał ogonem przed wejściem do jednego czy dwóch sklepów... ale prowadził mnie dalej, z wyraźną ekscytacją.
Przezliśmy tak będzie z 500 metrów, trzy duże skrzyżowania, cały spacer może 5-10 minut.
Na kolejnym skrzyżowaniu spotkaliśmy moją znajomą, właścicielkę Lucky.
Okazało się, że jej dom jest o dwa kroki dalej.

W tej okolicy mieszkamy od dwóch tygodni, ale akurat tymi uliczkami nie chodziliśmy jeszcze do tej pory.

Z Lucky spotykamy się raz w tygodniu, z tego co zrozumiałam - przynajmniej 2 razy w tygodniu Lucky przemierza właśnie tą trasę.
Na naszych codziennych, smyczowych spacerach mój 100% pies co pięć króków musi pomedytowć nad siuśkami innego pieska. Musi zaznaczyć teretorium. Niczego takiego nie robił tym razem.

Miał misję musiał ją wykonać.
I tak, udało mu się!
Pęcznieję z dumy.
Podpisano: Psia Matka.


niedziela, 16 kwietnia 2017

4 urodziny

Jakoś nam to szybko zleciało, tak sobie myślę, teraz.
Mój Titunio nie jest już szczeniaczkiem, rosła z niego bestia... śmiem nawet powiedzieć, że dorosła.
Cztery lata to dla psa tego rozmiaru jakieś 30 i trochę, jeszcze może nie 40 ale już bliżej niż dalej. Tak przynajmniej wynika z tego linka >>>> wiek psa.
Ot, proszę państwa, jesteśmy z Titusiem tak jakby równolatkami.
Wypadałoby się zacząć zachowywać jak na ten zacny wiek przystało.
13 tygodni kontra 208 tygodni... 

Wszystkiego najlepszego dla Miotu Te!

wtorek, 28 lutego 2017

Pies dobry obywatel

Zdaliśmy dziś nasz pierwszy egzamin - oficjalnie można się już do Tito zwracać nie tylko Dobry Pies ale i Dobry Obywatel! A to dzięki Gosi z Dogs & the City.

środa, 1 lutego 2017

Pettycure Bay

Bardzo niewiele do szczęścia potrzeba. Trochę wody, trochę piasku, trochę słońca. Żeby trochę wiało i żeby trochę przestrzeni było, co by polatać można. Czyli wyprawa na dwa psy i jednego kajta. Pettycure Bay w czasie odpływu to spacerowy raj. Ledwo kawałek drogi za miastem... W drodze powrotnej Edi i Tito słodko chrapały ze zmęczenia.











niedziela, 1 stycznia 2017

sobota, 31 grudnia 2016

Edi

Poznajcie nowego kolegę Tito - Ediego Whippeta. Ten super dzielny szczeniak na pewno nie raz jeszcze się tu pojawi... Na razie pobiera pierwsze lekcje psiej socjalizacji, spacerowego kroku, zabawy i barowego życia od Ticiaka-starszaka...