Dla zainteresowanych - to
około-urodzinowe, około-walentynkowe robienie szczeniaków
wyglądało tak:

K-LEE VORNJA z Peronówki i Art z
Viktoriinej záhrady (fot. Ewa, Atropa Bella Donna)
W sumie zabawne, że to robienie szczeniaków przypadło również na ten sam termin co starorzymskie święto wilczycy i płodności. Nasze wilczakowe Luperkalia miały jednak miejsce nie w Rzymie, a we francuskim Strasburgu. Żeby bardziej skomplikować sprawę - Art, który na co dzień mieszka we Francji, pochodzi ze słowackiej linii hodowlanej.
A Ewa, która
kocha hiszpański już dużo wcześniej postanowiła, że rodowodowe
imiona szczeniaków będą właśnie w tym języku... zresztą, jeśli o rodowodowe imię chodzi to... to też jest cała historia, która ciągnęła się długie, bardzo dłuuugie tygodnie. Więc może lepiej odpuszczę ją sobie.
Trzeba oszczędzać szanownych czytelników :)
Polsko-francusko-czechosłowackie wilczaki o hiszpańsko brzmiących imionach, a wśród nich ten jeden który zamieszka
w Szkocji.


Ucz go po niemiecku: SITZEN! HALT! ABRUFEN!
OdpowiedzUsuńAlbo po węgiersku, jak już wprowadzać zamieszanie, to pełną parą:)
OdpowiedzUsuń