niedziela, 23 listopada 2014

Dobry pies!

Dzisiaj będzie o tym, że mój pies nie przestaje mnie zadziwiać.
Wiadomo, bywa różnie, mamy dobre chwile, oraz chwile dobre inaczej. Ale na Titozaurze zawsze mogę polegać - nie ma takiego dnia, by nie zrobił czegoś co mnie zaskoczy i kompletnie zbije z pantałyku.
Chociażby wczoraj, gdy Tito wykonał skok swojego życia. Niestety, nie na bank, tylko z łóżka na szafkę. Pięknie, zgrabnie i z takim impetem, że wszystko w domu zadrżało.
Lub wtedy, gdy w parku spotkał się z Erosem (husky), Betty (mopsik) i nieznanym mi z imienia okruszkiem rasy chihuahua... i żadnego z nich nie zjadł, chociaż wyszedł z domu bez śniadania!
Albo - gdy w szalonej zabawie z bokserem Rango trochę się zagalopował i nagle usłyszał zostaw, siad, czekaj. Och, nie tylko usłyszał ale też wykonał, mimo że podekscytowany bokser (a widział ktoś kiedyś innego?) próbował właśnie usiąść mu na głowie.
Lub to, że kilka dni wcześniej odwołałam go od obcego labradoodla w parku... bagatela, odwołać wilczaka, no serio, bułka z masłem i gwoździami.

Takie małe "zwycięstwa" mogą być czymś normalnym i prostym dla każdego innego właściciela psa... ale nie dla mnie. To są sukcesy warte obtrąbienia, zapisania złotą czcionką... :) I myślę, że ci z was którzy znają lub mają wilczaki - lub choćb poznali kiedyś bliżej Titozaura - doskonale mnie rozumieją.
Co ja się będę rozpisywać. Dobry z niego pies, i tyle!
Duże i małe...

"Dogs flying high, you know how I feel"

Codzienna porcja grzeczności = codzienna porcja pyszności. Betty, Tito i Eros.

W deszczu i w słońcu... Tito i Betty czekają na smaczka od Andrei.

"Berek!"

W pogoni za Betty

Eros ma swoje sprawy po drugiej stronie kadru...

Widzicie minę Titozaura? To jest mina "ojejku, ojejku, będą smaczki dawali"

wtorek, 18 listopada 2014

Wielkie psie zgromadzenie

Było w parku wielkie psie zgromadzenie... nie zabrakło i wilczaka.
Przyszła też Cheryl z Edinburgh Dog Photography, no i poniżej - proszę bardzo - efekty tego spotkania.















wszystkie zdjęcia powyżej Cheryl Loney 

Również Mariuszowi udało się zrobić kilka zdjęć naszej bandy :D





fot M.P
Ponoć wilczaki nie nadają się na grupowe imprezy, ale jakoś daliśmy sobie radę. Tito oczywiście nie był by sobą, gdyby jakiemuś przypadkowemu seterowi nie pokazał, kto tu rządzi, czy może raczej - kto jest najszybszy, najbystrzejszy, najwspanialszy w całym parku... ale prezentacja wilczakowej wspaniałości odbyła się bezkrwawo. Pokojowo bym powiedziała:)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Pan wilczak był chory

Pan wilczak był chory i leżał w łóżeczku... Niestety, zanim się zorientowaliśmy, zdążyliśmy przekazać choróbsko 'małemu' Lokiemu. Na szczęście po dziesięciu dniach bez długich spacerów, grupowych treningów czy spotkań z innymi psami (za to z masą zabaw w domu, nowych kąsków i gorzkich tabletek przepaltanych nieprzyjemnymi zastrzykami) - cóż, po dziesięciu dniach Tito wydaje się zdrów jak... jak wilk. No bo przecież nie jak ryba.
Bidul Tito. Smutna mała kiełbaska.

wtorek, 28 października 2014

Loki

Tito ma nowego kumpla, który w dodatku mieszka ot, tuż za rogiem. Kumpel ten nazywa się Loki, ma pięć miesięcy i trochę owczarka niemieckiego w sobie, ale dużo więcej amerykańskiego akity. Urośnie duży, więc lepiej niech się Titozaur ma na baczności!






sobota, 11 października 2014

Podróżować jest bosko

To, co lubimy najbardziej, to podróżować -  podróżować, wiadomo, podróżować jest bosko:)
Tito radzi sobie świetnie w pociągach i autobusach, łatwo zawiera nowe znajomości z konduktorami, i współpasażerami... Obsługa stacji kolejowych go rozpieszcza, a kierowcy podmiejskich busów zatrzymują się na pustej drodze, żeby podrzucić nas do najbliższego miasteczka, a przy okazji wypytać dokładniej - co to za rasa? A jak ma na imię? A urośnie jeszcze?
Czasem ta zwykła ludzka ciekawość bywa męcząca... gdy na przykład obskakuje nas wycieczka chińskich nastolatek, każda ze swoim wielkim telefonem, gotowa zrobić sobie słodkie selfie z wilkiem... Trudno odmówić, tym bardziej, że Tito kocha dziewczyny i modra mu się cieszy a ogon kręci na widok takiej akcji :)
No a fotogeniczny jest łobuz... i do obiektywu się wdzięczy :)
Na dowód - kilka pocztówek z wypadu:
Gotowy do drogi... (fot. M.P,)

Falls of Foyers - głośno, mokro i dużo wiewiórek - wspniale!

Carnac Point, Inverness, a w tle Kessock Bridge 

Ojej jacy jesteśmy ładni! (fot. M.P,)

Odpoczynek po męczących wakacjach ;)
A jeśli już o zdjęciach mowa i Titowej fotogeniczności, nie można nie wspomnieć o kolejnym konkursie fotograficznym w którym zdjęcie Tito przyciągnęło uwagę sędziów i zdobyło honorowe wyróżnienie:

Wyróżnione zdjęcie w The 2014 IPA International Photography Awards (fot. M.P,)

czwartek, 9 października 2014

Braciszkowie i siostrzyczka

Zobaczcie jakie słodziaki szczeniaki urodziły się dzisiaj w hodowli Atropa Bella Donna. Mama Kalinka obdarowała nas czterema półbraćmi i jedną półsiostrą... A o ile dobrze pamiętam, któreś z tych szczeniąt zawędruje na sąsiednią wyspę... od bagatela, bliżej nam będzie do rodzinki - tylko 500km... ale przecież świat jest mały! Na pewno się spotkamy :)
Miot R (fot. Atropa Bella Donna)

niedziela, 14 września 2014

Impreza z labradorami

No bo jak się umówić na piwko to najlepiej w towarzystwie fajnych labradorów... Carmen, nowa miłość Tito wciąż jeszcze trochę zaskoczona, żywiołowością i rozmiarami wilczaka. Cesara przedstawiać chyba nie trzeba, prawda?