czwartek, 19 czerwca 2014

Szczeniaczkowo

Co prawda Titozaur skończył niedawno 14 miesięcy, ale... no cóż, koło dorosłego wilczaka to nawet nie stał. Wciąż zachowuje się jak dzieciuch, radośnie skacze po łące, ptaszki i motylki mu w głowie, na widok nowej zabawki oczy mu się świecą jak dwie latarki... a za każdym razem gdy wybieramy się na zajęcia szczeniaczkowe do naszej trenerki z Dogs & the City - Tito ma istny bal.
Nie przeszkadza mu wcale to, że przez całą godzinę musi ćwiczyć komendy, chodzenie przy nodze i kontrolowanie emocji. Może przecież robić kółka, slalomy między nogami i szarpać się zabawkami. Poza tym za grzeczne leżenie dostaje mnóstwo dobrego żarcia. A jeszcze od czasu do czasu któryś rozbrykany piesek wpadnie na niego pod czas zabawy... i może będzie można go potem trochę pociumknać, poniuchać, trącić łapą? Choćby przez minutkę.
Tito na sam widok sali treningowej ma mega frajdę. Radochę mu sprawia każde spotkanie z naszą trenerką Gosią. Przecież jej widok oznacza zabawę, jedzenie, spotkania z innymi psami i ... pracę.
A Titozaur pracować lubi, choć oczywiście, wszystko robi troszkę po swojemu, czyli po wilczakowemu.
Niestety, zbyt wiele zdjęć z zajęć nie mamy, bo zamiast pozowania i fotografowania mieliśmy robotę do wykonania ;)
Komendy z dystansu? W "leżeniu" oboje jesteśmy mistrzami świata ;)
Tito doskonali "leżeć", Brodie - "stań". Fot. C., Dogs & the City 
Fot. C., Dogs & the City

piątek, 16 maja 2014

Psi gang

Lekcje pływania pod czujnym okiem cioci Mijki

Mia, Cezar i Tito czyli wspólne noszenie patyczka

Iwan "na czwartego", na pewno jeszcze znajdzie się tu trochę miejsca dla niego

"Tak się napracowaliśmy, będą jakieś kiełbaski?"

"Kiełbaski??? Czy ktoś wspominał... kiełbaski??? "

piątek, 18 kwietnia 2014

Tito i Cesar

Pies najlepszym przyjacielem człowieka... ale i on może mieć swoich przyjaciół. Cesar, który razem z Tito uczestniczy w szkoleniach jest dla Tita najlepszym kumplem - takim wiecie - od gonienia, od podgryzania, od przeciągania i od szarpania, od piłeczki, od kopania dziur w parkach, wspólnych kąpieli i tarzania się w błocie...
Kilka zdjęć z ostatniego wyjścia do parku, w tym jedno, gdzie Tito prezentuje swoje super-moce, najwyraźniej odziedziczone po mamie, wilczaku który lata za frisbee...

Tito i Cesar - powitanie w parku
"Zobacz, ja latam!"
Przeciąganie się i siłowanie
Pyskówka 
Labrador zagryza wilczaka
Łaskotki ;)
Wspólne pozowanie


... i noszenie kijka razem.
Zagryzanie wilczaka część druga...
...trzecia...
...i czwarta.
"Tak tak, bardzo jestem z siebie zadowolony."

czwartek, 17 kwietnia 2014

Pierwsze urodziny


Wczoraj miot T skończył rok.
Z tej okazji ślemy wszystkim T- braciszkom i T- siostrzyczkom najlepsze życzenia. Moc uścisków, moc buziaków i za uszkiem drapanko!

Titozaura niestety niewiele jego urodzinki obeszły. Chociaż ja wmawiam sobie, że jednak jakby troszkę... zmężniał... i jakby spoważniał... 
Zresztą spójrzcie sami, jakże zdziwiony był na widok pluszowej zabawki - zupełnie jakby chciał powiedzieć - ależ mamo, no wiesz, ja już jestem duży chłopiec, co ty mi tu... 
Misiaczek nie przetrwał zbyt długo, uszko mu się naderwało, w brzuszku dziura zrobiła, białe takie wylazło z niego i oblepiło całe mieszkanie. Ale chociaż takie krótkie było życie misiaczka, dostarczył nam on wiele radości. Bo Tito, mimo początkowego zaskoczenia, szybko przypomniał sobie, że wciąż jeszcze jest szczeniaczkiem. 
Dużym jak koń, ale jednak.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Wizyta u weterynarza

Dzisiejsza wizyta u weterynarza należała do tych miłych: Tito został wypieszczony, pochwalony, obdarowany psimi biszkoptami... no i dokładnie zważony.
Nasz malutki pieseczek waży troszkę ponad 37kg. I chociaż w domu czasem wołamy na niego "Te Gruby", to - bądźmy uczciwi - ten wilczak na pewno nie ma problemów z nadwagą.
Na pożegnanie dostaliśmy od weterynarza tableteczki odrobaczające w rozmiarze dla słonia, oraz preparat na pchły i kleszcze. Powinny nam wystarczyć do następnego razu :)