Nie przeszkadza mu wcale to, że przez całą godzinę musi ćwiczyć komendy, chodzenie przy nodze i kontrolowanie emocji. Może przecież robić kółka, slalomy między nogami i szarpać się zabawkami. Poza tym za grzeczne leżenie dostaje mnóstwo dobrego żarcia. A jeszcze od czasu do czasu któryś rozbrykany piesek wpadnie na niego pod czas zabawy... i może będzie można go potem trochę pociumknać, poniuchać, trącić łapą? Choćby przez minutkę.
Tito na sam widok sali treningowej ma mega frajdę. Radochę mu sprawia każde spotkanie z naszą trenerką Gosią. Przecież jej widok oznacza zabawę, jedzenie, spotkania z innymi psami i ... pracę.
A Titozaur pracować lubi, choć oczywiście, wszystko robi troszkę po swojemu, czyli po wilczakowemu.
Niestety, zbyt wiele zdjęć z zajęć nie mamy, bo zamiast pozowania i fotografowania mieliśmy robotę do wykonania ;)
![]() |
| Komendy z dystansu? W "leżeniu" oboje jesteśmy mistrzami świata ;) |
![]() |
| Tito doskonali "leżeć", Brodie - "stań". Fot. C., Dogs & the City |
![]() |
| Fot. C., Dogs & the City |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
obraźliwe komentarze będą usuwane