poniedziałek, 12 marca 2018

Mantrailing

W zeszły weekend wzięliśmy udział w warsztatach z Roksaną Moską, dotyczących mantrailingu.

O takich warsztatach marzyłam od kiedy postanowiłam, że będę miała wilczaka, czyli dobre pięć lat. Ta rasa została stworzona do tego, by pracować nosem. Węszyć, tropić, szukać, rozwiązywać łamigłówki na szlaku. Odnajdywać ludzi.
To właśnie czechosłowacka straż graniczna pierwsza postanowiła wykorzystywać super nosy wilczaków w poszukiwaniu ludzi.

Tito w mantrailingu sprawdził się doskonale. Błyskawicznie załapał o co chodzi, bez problemu radził sobie z wyszukiwaniem śladu na różnych powierzchniach, także z odnajdywaniem 'zaginionego' pozoranta czyli mispera (od missing person) w różnych trudno dostępnych miejscach.

Roksana stwierdziła, że jest on maszyną do tropienia.
Jaka jestem dumna z mojego kudłaczka... :D

































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

obraźliwe komentarze będą usuwane