Mój czarujący Tito, dziewczęta za nim szaleją. Szczególnie te kudłate.
Notatki o życiu z wilczakiem. Zdjęcia i filmiki i inne sprawy związane z Tito - Tranquilo Tio Tinto Atropa Bella Donna
niedziela, 20 sierpnia 2017
niedziela, 13 sierpnia 2017
Ellie
Kilka miesięcy temu robiłam serię sesji fotograficznych psów. Przy okazji poznałam bardzo fajny duet. Lis i Ellie. Lis zaadoptowała Ellie ze schroniska w którym pracowała. Ruda sunia rasy wielopsowej okazała się być kochanym stworzeniem uwielbiającym piłkę i smaczki, zabawy i treningi, ale niestety - nie pałającym miłością do innych piesków. Prawdę mówiąc reakcja Ellie na podchodzące do niej innne pieski była bardzo ostra, krótka i konkretna. Byłam na prawdę pod wrażeniem sposobu w jaki z takimi sytuacjami radziła sobie Lis, właścicielka Ellie.
Oczywiście... od razu pomyślałam sobie, że Ellie będzie świetną towarzyszką zabaw dla Tito. Po sesji zdjęciowej zdecydowałam się, zaprosić Lis i Ellie na krótki spacer po naszej okolicy.
Spacer oczywiście na smyczy i w pełni kontrolowany, mający dać obu psom odpowiednio dużo czasu by się zrelaksować i przyzwyczaić do obecności tego drugiego.
To odpowiednio dużo czasu to było... pięć minut w przypadku Tito i Ellie.
Ellie już po chwili zdecydowała się zaprosić Tito do zabawy a kiedy zrobiła charakterystyczny dla takiego zaproszeni ukłon Tito... położył łapę na jej głowie. I ja i Lis skamieniałyśmy. Ale dla Ellie sytuacja była jasna. Uznała Tito za silniejszego, fajniejszego, mądrzejszego, większego... a może po prostu zaczęła z nim słodko flirtować bo Tito zakochał się w niej na amen od pierwszego spaceru.
Kolejne dwa-trzy spacery był już troszkę dłuższe ale wciąż jeszcze na smyczach. Psy jednak komunikowały się wyśmienicie. Unikały konfliktów i wysyłały sobie wyraźne sygnały świadczące o przyjacielskich zamiarach.
Gdy w końcu pozwoliłyśmy się im pobawić - radości miały co nie miara. Zobaczcie sami fotograficzne sprawozdania...
I tak o to Ellie dołączyła do grona psiapsiółek Titozaura.
Oczywiście... od razu pomyślałam sobie, że Ellie będzie świetną towarzyszką zabaw dla Tito. Po sesji zdjęciowej zdecydowałam się, zaprosić Lis i Ellie na krótki spacer po naszej okolicy.
Spacer oczywiście na smyczy i w pełni kontrolowany, mający dać obu psom odpowiednio dużo czasu by się zrelaksować i przyzwyczaić do obecności tego drugiego.
To odpowiednio dużo czasu to było... pięć minut w przypadku Tito i Ellie.
Ellie już po chwili zdecydowała się zaprosić Tito do zabawy a kiedy zrobiła charakterystyczny dla takiego zaproszeni ukłon Tito... położył łapę na jej głowie. I ja i Lis skamieniałyśmy. Ale dla Ellie sytuacja była jasna. Uznała Tito za silniejszego, fajniejszego, mądrzejszego, większego... a może po prostu zaczęła z nim słodko flirtować bo Tito zakochał się w niej na amen od pierwszego spaceru.
Kolejne dwa-trzy spacery był już troszkę dłuższe ale wciąż jeszcze na smyczach. Psy jednak komunikowały się wyśmienicie. Unikały konfliktów i wysyłały sobie wyraźne sygnały świadczące o przyjacielskich zamiarach.
Gdy w końcu pozwoliłyśmy się im pobawić - radości miały co nie miara. Zobaczcie sami fotograficzne sprawozdania...
I tak o to Ellie dołączyła do grona psiapsiółek Titozaura.
niedziela, 6 sierpnia 2017
Pies Miejski
Chociaz tak to nie wyglada na naszych zdjeciach - Tito jest psem miejskim. Psem, ktory kazdego dnia dnia styka sie z typowymi sprawami wielkiego miasta. Ruch na ulicach, samochody, motocykle, autobusy, karetki. Wciaz towarzysza nam dziwne dzwieki aut. Tajemnicze nowe zapachy prawie na kazdym kroku. Ekscytujace smietniki i fascynujace resztki jedzenia porzucone przy chodniku. Pieknie pachnace punkty z jedzeniem na wynos i przechodnie z torbami pelnymi zakupow.
Masa tych przechodniow nie tylko wgapia sie namolnie w Tito, ale stara sie tez go poglaskac albo w inny sposob z nim przywitac. Bywa to czasem irytujace, czasem zabawne.
Glownie jednak ciesze sie, ze mam takiego obytego psa... chociaz latwo nie bylo, oduczylismy go skakania do twarzy kazdej osoby, ktora na niego spojrzy lub sie do niego odezwie albo zagladania w zakupy sasiadow. Nauczylismy go nawet przechodzic spokojnie kolo jedzenia na wynos czy ignorowania ludzi gwizdzacych i cmokajacych na niego w autobusie. Uwierzcie mi, ostatnia rzecza jakiej pragniecie w zyciu, jest zeby wilczak przywital sie z wami w autobusie pelnym innych podroznych...
Mysle, ze moge z czystym sumieniem powiedziec sobie... praca wykonana.
Dzisiaj, gdy wyszlismy na popoludniowy spacer zaczelam w to watpic. Zapomnialam, ze jest sierpien, miesiac gdy w Edynburgu trwa festiwal, a my zazwyczaj unikamy spacerow w centrum miasta... bo po prostu - za duzo sie wtedy dzieje.
Ale jak tu unikac spacerow w centrum miasta, gdy teraz tam walsnie mieszkamy?
Piec krokow od domu nadzialismy sie na astronaute, w bialym, szeleszczacym kombinezonie. Ulica przejazdzali klauni na tandemie, podzwaniajac dzwoneczkami i pokrzykujac na wszystkich. Za rogiem grupa chorzystow trenowala gardla przed przedstawieniem.
To na ich widok Tito sie troche zaniekpokoil, ale obojetnie przeszedl obok, obsikal krzaczek, obwachal slup a kiedy chorzysci wreszcie zaczeli spiewac - spojrzal na mnie z tym swoim filozoficznym 'ech wy ludzie, jacy wy dziwni jestescie'
Masa tych przechodniow nie tylko wgapia sie namolnie w Tito, ale stara sie tez go poglaskac albo w inny sposob z nim przywitac. Bywa to czasem irytujace, czasem zabawne.
Glownie jednak ciesze sie, ze mam takiego obytego psa... chociaz latwo nie bylo, oduczylismy go skakania do twarzy kazdej osoby, ktora na niego spojrzy lub sie do niego odezwie albo zagladania w zakupy sasiadow. Nauczylismy go nawet przechodzic spokojnie kolo jedzenia na wynos czy ignorowania ludzi gwizdzacych i cmokajacych na niego w autobusie. Uwierzcie mi, ostatnia rzecza jakiej pragniecie w zyciu, jest zeby wilczak przywital sie z wami w autobusie pelnym innych podroznych...
Mysle, ze moge z czystym sumieniem powiedziec sobie... praca wykonana.
Dzisiaj, gdy wyszlismy na popoludniowy spacer zaczelam w to watpic. Zapomnialam, ze jest sierpien, miesiac gdy w Edynburgu trwa festiwal, a my zazwyczaj unikamy spacerow w centrum miasta... bo po prostu - za duzo sie wtedy dzieje.
Ale jak tu unikac spacerow w centrum miasta, gdy teraz tam walsnie mieszkamy?
Piec krokow od domu nadzialismy sie na astronaute, w bialym, szeleszczacym kombinezonie. Ulica przejazdzali klauni na tandemie, podzwaniajac dzwoneczkami i pokrzykujac na wszystkich. Za rogiem grupa chorzystow trenowala gardla przed przedstawieniem.
To na ich widok Tito sie troche zaniekpokoil, ale obojetnie przeszedl obok, obsikal krzaczek, obwachal slup a kiedy chorzysci wreszcie zaczeli spiewac - spojrzal na mnie z tym swoim filozoficznym 'ech wy ludzie, jacy wy dziwni jestescie'
środa, 2 sierpnia 2017
Wielka Gonitwa 2017
Ten maluch z poprzednich wpisów, wiecie, ten cieniutki, malutki, szybciutki whippet Edi... no cóż, nie jest on już taki mały choć do Tito ciągle mu sporo brakuje. Wciąż jest jednak cieniutki i niewiarygodnie szybki.
Co więcej - wie o tym doskonale. Że wilczak go nie dogoni...
Chociaż Tito wyraźnie pokazuje, że to nie jest tak, że on go nie dogoni, to raczej tak, że tak na poważnie to mu się nie chce starać....
Co więcej - wie o tym doskonale. Że wilczak go nie dogoni...
Chociaż Tito wyraźnie pokazuje, że to nie jest tak, że on go nie dogoni, to raczej tak, że tak na poważnie to mu się nie chce starać....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



























