Poniosło nas znów na północ, do Inverness, nad Loch Ness i do naszego ulubionego Foyers... Pogoda była raczej nieprzyjazna, więc dużo czasu spędziliśmy szukając ciepłego pubu by się osuszyć i ogrzać... Inverness niestety nie przypomina pod tym względem Edynburga. Znaleźliśmy tylko jedno miejsce z naklejką "
dugs welcome", Clachnaharry Inn, trzeba za to przyznać, że było to miejsce wyśmienite. Świetne lokalne piwa, doskonałe jedzenie, ogień w kominku... czyli to, czego wędrowcom potrzeba najbardziej...
 |
| Zmęczony wilczak w Clachnaharry Inn, Inverness |
Prócz tego udało nam się wpaść na drinka czy herbatę do kilku małych pubów, gdzie "stali bywalcy" zachwycali się Titozaurem, no bo kto to widział, żeby taki wilk, tak grzecznie w obcym miejscu...
Zmęczony wilczak to grzeczny wilczak, a nasze wypady zawsze są intensywne.
 |
| Herbatka w Nellie Deans, Inverness |
 |
| Blackfriars Highland Pub, Inverness |
Czas spędzony w pociągach, hotelach, w autobusach, w nowych miejscach... pozornie spokojny, oznacza jednak, że psie zmysły non stop pracują. Nos niuszy, uszy nasłuchują, oczy śledzą... a główka pracuje, mózg przetwarza nowe informacje. Seba, który przez tydzień towarzyszył nam w naszych podróżach, powiedział mi, że słyszał swego czasu o takim porównaniu - dla psa przejażdżka samochodem czy wycieczka do centrum miasta jest podobnym doświadczeniem jak dla człowieka przeczytanie książki... Strasznie spodobało mi się to określenie :)
No więc zobaczcie jakież to "książki" Titozaur "przeczytał"...
 |
| Z Mariuszem. Na stacji kolejowej w Inverness |
 |
| W podróży, pies który jeździ koleją. |
 |
| To moja miejscówka (fot. Mariusz) |
 |
| Nie ma to jak pospać na nodze u mamy (fot. Mariusz) |
Wycieczki pociągami przeplatane wizytami w barach i innych dziwnych miejscach i długimi spacerami po mieście i po mniej zaludnionych okolicach...
 |
| Jedna z najbardziej znanych księgarni na Wyspach, niestety zakaz wejścia dla psów, nawet tych oczytanych ;) (fot. Seba) |
 |
| Spacer nad rzeką Ness, z mamą i ciotką Ami (fot. Seba) |
 |
| Wilczak z Loch Ness (fot. Seba) |
 |
| Spacer po lesie w okolicy Foyers (fot. Mariusz) |
 |
| Kolejna wizyta w Falls of Foyers (fot. Mariusz) |
 |
| I wędrówki po lesie nad Loch Ness |
 |
| Ej no, wycieczka, nie ociągać się! |
Wilczak po wyjazdach, po urlopach i po tych wszystkich przeczytanych książkach zasługuje oczywiście na chwilkę relaksu
 |
| Ten tu wilczak wygląda na bardzo zadowolonego... (fot. Mariusz) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
obraźliwe komentarze będą usuwane