sobota, 21 marca 2015

Pamiętliwy wilczak

Jedną ze spraw, na którą zwróciłam uwagę, od czasu pobytu w Polsce jest... pamięć psa.
Nie wiem, czy ktoś już przeprowadził na ten temat badania (jeśli tak to proszę o informacje!). Ja sama swego czasu czytałam artykuł, którego autor twierdził, iż psy nie pamiętają. Nie wiedzą co to przeszłość i żyją wiecznie teraźniejszością.
Brzmi to bardzo zen, ale... ale chyba nie bardzo sprawdza się w przypadku mojego wilczaka.

W trakcie pobytu w Polsce okazało się, że całkiem z niego... pamiętliwy chłopak.
Tito rozpoznał właściwie każdego psa, którego spotkał przed wyjazdem z Polski. Widać było wyraźnie różnicę w jego zachowaniu.
Relacje Tito-prawie-dojrzałego-samca z innymi psami nie należą do najłatwiejszych. Titozaur bywa... no, powiedzmy to sobie szczerze, burkliwy a czasem i napastliwy w stosunku do innych psów.
Nawet jeśli ma dobre zamiary i chce się bawić - najpierw musi przetarzać innego psiaka po glebie, pokazać mu, kto jest szefem, tu uszczypnąć, tam podgryźć.
Ot, wilczak.

A jednak ponowne spotkanie z psami, które poznał w okresie szczenięctwa wyglądało zupełnie inaczej.
Pisałam już wcześniej o wspólnej podróży z Blanką, amerykańskim bulldogiem którego Tito poznał prawie rok wcześniej. Psiaki spotkały się dwa razy, chwilę pobawiły, poszły na spacer. A potem nagle spotkały się znowu, w zupełnie obcym miejscu, w środku nocy, w dziwnie nerwowych okolicznościach.
I co?
Otóż nic. Nic się nie stało.
Radość z ponownego spotkania była wielka. Tito w stosunku do Blanki zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Nie było podgryzania, tylko czułe buziaczki i wspólne przytulanki na tylnym siedzeniu auta.

 Drugim psem, z którym Tito spotkał się po długiej, długiej przerwie, była Mia, czyli mój ulubiony border collie, cudny pies, którego znam od czasów pluszowej kulki.
Mia jest świetnie wychowanym borderem, ale... ale no właśnie, jest borderem. Nie jest wcale łatwym pieskiem. Jeśli chodzi o relacje z innymi psami potrafi być z niej niezła sucz.
Raczej na dystans z nią trzeba.
Tito do tego typu psów podchodzi na pełnym gazie. Co, zadyma? Chcesz się bić, chcesz się bić? No to hadża i do przodu! ... tymczasem z Mią czekała nas niespodzianka.
Podobnie jak przy pierwszym spotkaniu Mia nie była zainteresowana wspólnymi zabawami z wilczakiem. Natomiast Tito bardzo, bardzo się starał. Zapraszał ją ciągle do zabawy, ładnie wąchał te same źdźebełka trawy na wspólnych - smyczowych - spacerach, grzecznie się bawił "osobono", bez chamskiego wbijania w suczkę... był też jak najbardziej odwoływalny, gdy ganiał luzem. No i - przede wszystkim - cudownie odczytywał sygnały ostrzegawcze, które wysyłała Mia.
Gdy wreszcie pękły lody między nimi - oba psiaki zaczęły się ze sobą ładnie bawić.



Podobnie wyglądało przywitanie z innym poznanym w dzieciństwie borderem.
Joker, który nie przepada za większymi psami został nie tylko rozpoznany ale też radośnie przywitany. Tito był wręcz zdesperowany by się z nim pobawić, ale równocześnie zachowywał wymagany dystans.
Najwięcej Titowej miłości dostał jednak wilczak... wujek Lunek, którego Tito często spotykał przed wyjazdem z Polski. Wiedział, że wujkowi należy sprzedać kilka buziaczków i pokazać w miarę szybko podbrzusze. To chyba na wypadek, gdyby Lunek Titka nie pamiętał. Przyznam szczerze, że wyglądało to jak scena z filmu przyrodniczego o wilkach.

Również pamięć miejsc i ludzi - zaskakująco dobra, nawet kota któremu kiedyś Tito gonił kota przywitał w stylu "o stary, co tam u ciebie słychać, kopę lat chłopaku..."

2 komentarze:

  1. Czytałam kiedyś o psie, który został uprowadzony, kiedy był szczeniakiem i po kilku latach odnalazł drogę do domu. Słyszałam, że psy mają bardzo dobrą pamięć i w sumie z własnego doświadczenia mogę to powiedzieć, ponieważ nawet po dłuższej rozłące (kilka miesięcy lub lat), znajome czworonogi od razu mnie rozpoznają i zachowują się, jakby minął zaledwie dzień od naszego rozstania.
    Pozdrawiam
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
  2. Psy pamiętają. Zapamiętają jakiegoś "buraka" który kiedyś rzucił w niego kamieniem, zapamiętają jakąś panią która kiedyś dała kawałek jakiegoś dobrego żarełka. Poza tym bardzo łatwo obalić teze że psy nie pamiętają, chociażby tym że gdyby żyły cały czas teraźniejszością to w jaki sposób dałoby się je wyszkolić?? W jaki sposób zapamiętały by że na dane słowo i gest ma siąść?? W niepamiętaniu chodzi o to że jak już chcę się psa skarcić za sikanie w domu to trzebato zrobić wtedy kiedy pies to zrobi a nie 5 minut czy kilka godzin później, bo wtedy pies nie skojarzy o co chodzi. Jak jeżdże do kuzynki to jej psy zawsze mnie rozpoznają czy to rok, dwa czy trzy.
    Pozdrawiamy K&F.

    OdpowiedzUsuń

obraźliwe komentarze będą usuwane