środa, 28 października 2015

Słoneczna jesień

Cudowny październik mamy tego roku. Pełen słonecznych dni. Tito bardzo to odpowiada. Gdy tylko czas pozwala zabieram go na długie spacery, często w towarzystwie psiolubnych znajomych. Tym razem więc plażig ze znaną wam już Asią i najlepszym funflem Lokisiem.
Asia, królowa piłeczke

Asia Długi Jęzor

Trio

Asia i jej pańcia Dorota

Wrestling na plaży

Lokiś i Asia

Chwila spokoju

i znó szalona zabawa

Loki sparawdza uzębienie Titora

Piękna Asia

Patrz, niosę ci kijaszka!

poniedziałek, 12 października 2015

Praca nosem

Jesień pełna wydarzeń...
Na początku października wzięliśmy z Ticiakiem udział w warsztatach z pracy nosem organizowanych pod Edynburgiem przez Tynewater Dog Training. Całodniowe zajęcia nauczyły mnie nie tylko jak działa psi nos, ale też jak przygotować się do pracy z psem, które zapachy są używane na szkoleniach, jak przygotować swój własny zestaw treningowy. Jak nauczyć psa czego ma szukać. Był to dla nas obojga bardzo interesujący i intensywny dzień.
Tito zapoznał się z zapachem trufli (a dokładniej - oleju truflowego) i nauczył się wskazywać pudełko zawierające w środku waciki nasączone tym zapachem. Zorientował się, że pudełko to, czy też zapach ten jest dla mnie bardzo ważny, a jemu umiejętność odnalezienia go - bardzo się opłaca.
Tynewater Dog Training stosuje bowiem pozytywne metody szkolenia, a to dla Tito oznacza... smaczki, dużo smaczków, baaardzo bardzo dużo smaczków.
Przy okazji treningu mieliśmy okazję spotkać się kolejny raz ze starymi przyjaciółmi: czarnym terierem rosyjskim Yarpenem (znacie go z tego postu) oraz z naszą ukochaną, szaloną Mią, staffikiem z taaakim temperamentem, że zyskała sobie przydomek Mia-żmija. Wszystkie trzy psiaki miały okazję pobawić się wspólnie, pospacerować, wszystkie trzy spisywały się bardzo dobrze na treningu.
Mi samej jednak najwięcej radości sprawił fakt, że poza znajomymi psami były w sali treningowej zupełnie obce psy - w sumie było przecież dziewięć psów na zajęciach, w tym aż trzy czarne labradory (czyli Titkowy wróg naczelny!) czy poszczekujące i rozbawione szczeniaki. A wilczka pięknie je ignorował przez cały dzień...
Wykłady

Część praktyczna

Tito, Mia i Yaren z Gosią.

Czas na zabawę

czyli szalone gonitwy


piękny Yarpen


Morda kochana

Klasyczne

cała Mia ... ech ;)

Spacer po lesie

Pora wracać do domu...

piątek, 9 października 2015

Okolice Aviemore

A skoro mowa o szkockich wrzosowiskach - kilka zdjęć z naszej pieszej wędrówki po okolicach Aviemore. Na pewno jeszcze tam wrócimy.
wilk z wrzosowiska

ścieżka przez wrzosowisko, przepiękne miejsce

później droga wiedzie przez las

Las Rothiemurchus

a w lesie same ciekawe rzeczy i zapachy

...na szlaku





Ciepły jesienny dzień, a na końcu drogi Loch Lilly

Liliowe Jezioro - idealne na szybką kąpiel


Jak niewiele wilczakowi potrzeba do szczęścia ;)
 

środa, 7 października 2015

Tito i Tala

Zazwyczaj jesienią wybieramy się na północ na krótką wycieczkę. Jak co roku odwiedzamy Inverness i okolice jeziora Loch Ness... Tito budzi tam równie wielkie zainteresowanie jak legendarny potwór. Tym razem w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwilkę w malowniczym Aviemore. Nie tylko ze względu na widoki. Otóż w miasteczku tym mieszka... Tala, piękna suka, w dużym stopniu spokrewniona z czechosłowackimi wilczakami. Pierwszy raz od powrotu z Polski Tito spotkał psa podobnego do siebie. Jego reakcja na Talę - mikstura zdziwienia i zainteresowania. Niestety spotkanie było bardzo krótkie, ale też bardzo obiecujące - może któregoś dnia ta dwójka będzie mogła razem śmigać po szkockich wrzosowiskach?
Tala

Tala

Tito i Tala

piątek, 2 października 2015

Spacer w ogrodzie Lauriston Castle

Pamiętacie tego kochanego, szalonego staffika o imieniu Mia?
Otóż pierwszy raz po pół roku, po wielokrotnych wizytach u różnych weterynarzy, kilku operacjach i długotrwałej rekonwalescencji... Mia znów jest na chodzie. Czy raczej - jak to Mia - na piątym biegu! Co prawda jej dzikie zabawy z Tito nie mogą jeszcze trwać tak długo jakby oboje chcieli, suni wolno głównie Spokojnie Spacerować Na Smyczy (taaa, spokojnie, taaa, spacerować :) ). Ale wreszcie idzie ku dobremu!
Na miejsce pierwszego od kilku miesięcy spaceru wybrałyśmy spokojny park przy zamku Lauriston. Zdjęcia może na kolana nie powalają, bo cykane na szybko, ot, komóreczką. Ale widać chyba bardzo dobrze, jaką piękną mamy tego roku jesień... I jak bardzo fajnych mam psich modeli :)

Kochane, uchachane ryjki


Odpoczynek... na ławce i na tle pięknej Firth of Forth
Pod czas spaceru Mia ubrana była w żółtą kamizelkę z napisem I Need Space. Tutaj - http://www.yellowdoguk.co.uk/ - możecie więcej przeczytać o kolorze żółtym i psach ze specjalnymi potrzebami.