Pisałam kiedyś o pamiętliwym
wilczaku (post tutaj),
całkiem niedawno, wydarzyło się coś, co każe mi wrócić do tego
tematu.
Ot wydawałoby się, że zwykły
spacer, idziemy sobie z Monią sobie przez łąkę, Tito ładnie bawi
się z Rysiaczkiem. Spokojny, radosny poranek. Nagle... gdzieś tam,
na horyzoncie majaczy spacerowicz z kilkoma psami. Oczywiście -
nasze chłopaki też już nową grupkę przyuważyły... Więc
szybciutko odwołujemy psy i zapinamy je na smyczki. Znam już Tito
na tyle, by wiedzieć, że spotkania z obcymi psami lepiej odbywać w
warunkach kontrolowanych, nie dopuszczając do zadymy - bo nawet przy
dobrych intencjach mój szalony wilczak bywa zbyt trudnym partnerem
do gier i zabaw dla większości okolicznych piesków. Jest duży,
silny, onieśmielający... Epatuje swoją dzikością, bawi się jak
łobuz, udowadnia wszem i wobec, że jest najwspanialszym wilczakiem
w okolicy. I ma rację. Jest. Jedynym :)
Kilka godzin później dostaję
wiadomość od starej znajomej, że widziała mnie i Tito, gdy
wyprowadzała swoje psy na spacer... Ten spacerowicz na drugim końcu
łąki okazał się być moją węgierską znajomą, również
Moniką, osobą której nie widziałam od prawie dwóch lat.
Oczywiście od razu zdecydowałyśmy się, odświeżyć dawną
znajomość - pod pretekstem wspólnego spaceru z psami. Już kilka
dni później umówiłyśmy się na długą przechadzkę w Holyrood
Park.
Muszę się przyznać, że troszkę się niepokoiłam,
głównie o zachowanie Tito.
Dawno, dawno temu
kilkumiesięczny Tito spotkał Monikę i jej psy w lokalnym parku. Od
tego czasu wiele się zmieniło. Przede wszytkim rodzina Moniki
powiększyła się o trzeciego psa i pierwszego syna. Nie byłam
pewna, ani reakcji Tito na nowo poznanego psa, ani reakcji na
niemowlę... ani tego, czy z suczkami, które poznał wcześniej
będzie się mógł w ogóle bawić?
Jakim cudownym zaskoczeniem
była jego reakcja na spotkanie z Moniką, jej synem i psami. Nie
było mowy o żadnych wątpliwościach. Tito od razu rozpoznał
Monikę, Sarę (wyżła węgierskiego) i Lou (wielorasową damę o
charakterku szefówki i rozmiarach jamnika). Bez zastanowienia
zaakceptował Millie (drugiego wyżła węgierskiego) jako nowego
członka swojeo gangu. Nawet pół roczny Beny został obdarowany
szybkim niuchem i delikatnym buziakiem.
Ale najwspanialsza była
ponowna zabawa z Sarą, która wyrosła na piękną i posłuszną
suczkę o niesamowitej energii... i szybkości godnej nie tyle wyżła
co wyścigowego charta. Wreszcie znaleźliśmy towarzyszkę do zabaw
która zmęczyła Titozaura!
 |
| Dziki wilczak i szybka Sara |
 |
| Po kilku minutach zabawy - ten wilczak ledwo zipie! |
 |
| A ten wyżeł nie ma dosyć :D |
 |
| Cała banda, Monika i Beny, obok Millie, z tyłu Lou a na pierwszym planie - Sara i Tito |
 |
| Wrestling |
 |
| Dawaj cmoksa, mała! |
 |
| Pełne zaufanie i taaaaka zabawa! |
 |
| gryź mnie, drap mnie, rób mnie znaki!!! :) |
 |
| zadowolenie 100% |
 |
| Tito i Lou (szefowa) |
 |
| Tito i Sara zmęczone |
 |
| czy aby na pewno zmęczone ? |
 |
| Mamo, ratunku, mordują! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
obraźliwe komentarze będą usuwane