czwartek, 10 września 2015

Starzy - nowi znajomi...


Pisałam kiedyś o pamiętliwym wilczaku (post tutaj), całkiem niedawno, wydarzyło się coś, co każe mi wrócić do tego tematu.

Ot wydawałoby się, że zwykły spacer, idziemy sobie z Monią sobie przez łąkę, Tito ładnie bawi się z Rysiaczkiem. Spokojny, radosny poranek. Nagle... gdzieś tam, na horyzoncie majaczy spacerowicz z kilkoma psami. Oczywiście - nasze chłopaki też już nową grupkę przyuważyły... Więc szybciutko odwołujemy psy i zapinamy je na smyczki. Znam już Tito na tyle, by wiedzieć, że spotkania z obcymi psami lepiej odbywać w warunkach kontrolowanych, nie dopuszczając do zadymy - bo nawet przy dobrych intencjach mój szalony wilczak bywa zbyt trudnym partnerem do gier i zabaw dla większości okolicznych piesków. Jest duży, silny, onieśmielający... Epatuje swoją dzikością, bawi się jak łobuz, udowadnia wszem i wobec, że jest najwspanialszym wilczakiem w okolicy. I ma rację. Jest. Jedynym :)

Kilka godzin później dostaję wiadomość od starej znajomej, że widziała mnie i Tito, gdy wyprowadzała swoje psy na spacer... Ten spacerowicz na drugim końcu łąki okazał się być moją węgierską znajomą, również Moniką, osobą której nie widziałam od prawie dwóch lat. Oczywiście od razu zdecydowałyśmy się, odświeżyć dawną znajomość - pod pretekstem wspólnego spaceru z psami. Już kilka dni później umówiłyśmy się na długą przechadzkę w Holyrood Park.
Muszę się przyznać, że troszkę się niepokoiłam, głównie o zachowanie Tito.

Dawno, dawno temu kilkumiesięczny Tito spotkał Monikę i jej psy w lokalnym parku. Od tego czasu wiele się zmieniło. Przede wszytkim rodzina Moniki powiększyła się o trzeciego psa i pierwszego syna. Nie byłam pewna, ani reakcji Tito na nowo poznanego psa, ani reakcji na niemowlę... ani tego, czy z suczkami, które poznał wcześniej będzie się mógł w ogóle bawić?

Jakim cudownym zaskoczeniem była jego reakcja na spotkanie z Moniką, jej synem i psami. Nie było mowy o żadnych wątpliwościach. Tito od razu rozpoznał Monikę, Sarę (wyżła węgierskiego) i Lou (wielorasową damę o charakterku szefówki i rozmiarach jamnika). Bez zastanowienia zaakceptował Millie (drugiego wyżła węgierskiego) jako nowego członka swojeo gangu. Nawet pół roczny Beny został obdarowany szybkim niuchem i delikatnym buziakiem.
Ale najwspanialsza była ponowna zabawa z Sarą, która wyrosła na piękną i posłuszną suczkę o niesamowitej energii... i szybkości godnej nie tyle wyżła co wyścigowego charta. Wreszcie znaleźliśmy towarzyszkę do zabaw która zmęczyła Titozaura!
Dziki wilczak i szybka Sara

Po kilku minutach zabawy - ten wilczak ledwo zipie!

A ten wyżeł nie ma dosyć :D


Cała banda, Monika i Beny, obok Millie, z tyłu Lou a na pierwszym planie - Sara i Tito



Wrestling

Dawaj cmoksa, mała!

Pełne zaufanie i taaaaka zabawa!

gryź mnie, drap mnie, rób mnie znaki!!! :)

zadowolenie 100%

Tito i Lou (szefowa)


Tito i Sara zmęczone

czy aby na pewno zmęczone ?

Mamo, ratunku, mordują!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

obraźliwe komentarze będą usuwane