Dzisiaj będzie o tym,
że mój pies nie przestaje mnie zadziwiać.
Wiadomo, bywa różnie,
mamy dobre chwile, oraz chwile dobre inaczej. Ale na Titozaurze
zawsze mogę polegać - nie ma takiego dnia, by nie zrobił czegoś
co mnie zaskoczy i kompletnie zbije z pantałyku.
Chociażby wczoraj, gdy
Tito wykonał skok swojego życia. Niestety, nie na bank, tylko z
łóżka na szafkę. Pięknie, zgrabnie i z takim impetem, że
wszystko w domu zadrżało.
Lub wtedy, gdy w parku spotkał się z Erosem (husky), Betty (mopsik) i nieznanym mi z imienia okruszkiem rasy chihuahua... i żadnego z nich nie zjadł, chociaż wyszedł z domu bez śniadania!
Albo - gdy w szalonej zabawie z bokserem Rango trochę się zagalopował i nagle usłyszał zostaw, siad, czekaj. Och, nie tylko usłyszał ale też wykonał, mimo że podekscytowany bokser (a widział ktoś kiedyś innego?) próbował właśnie usiąść mu na głowie.
Lub to, że kilka dni wcześniej odwołałam go od obcego labradoodla w parku... bagatela, odwołać wilczaka, no serio, bułka z masłem i gwoździami.
Lub wtedy, gdy w parku spotkał się z Erosem (husky), Betty (mopsik) i nieznanym mi z imienia okruszkiem rasy chihuahua... i żadnego z nich nie zjadł, chociaż wyszedł z domu bez śniadania!
Albo - gdy w szalonej zabawie z bokserem Rango trochę się zagalopował i nagle usłyszał zostaw, siad, czekaj. Och, nie tylko usłyszał ale też wykonał, mimo że podekscytowany bokser (a widział ktoś kiedyś innego?) próbował właśnie usiąść mu na głowie.
Lub to, że kilka dni wcześniej odwołałam go od obcego labradoodla w parku... bagatela, odwołać wilczaka, no serio, bułka z masłem i gwoździami.
Takie małe
"zwycięstwa" mogą być czymś normalnym i prostym dla
każdego innego właściciela psa... ale nie dla mnie. To są sukcesy
warte obtrąbienia, zapisania złotą czcionką... :) I myślę, że
ci z was którzy znają lub mają wilczaki - lub choćb poznali
kiedyś bliżej Titozaura - doskonale mnie rozumieją.
Co ja się będę rozpisywać. Dobry z niego pies, i tyle!
![]() |
| Duże i małe... |
![]() |
| "Dogs flying high, you know how I feel" |
![]() |
| Codzienna porcja grzeczności = codzienna porcja pyszności. Betty, Tito i Eros. |
![]() |
| W deszczu i w słońcu... Tito i Betty czekają na smaczka od Andrei. |
![]() |
| "Berek!" |
![]() |
| W pogoni za Betty |
![]() |
| Eros ma swoje sprawy po drugiej stronie kadru... |
![]() |
| Widzicie minę Titozaura? To jest mina "ojejku, ojejku, będą smaczki dawali" |






























