Wczoraj miot T skończył rok.
Z tej okazji ślemy wszystkim T- braciszkom i T- siostrzyczkom najlepsze życzenia. Moc uścisków, moc buziaków i za uszkiem drapanko!
Titozaura niestety niewiele jego urodzinki obeszły. Chociaż ja wmawiam sobie, że jednak jakby troszkę... zmężniał... i jakby spoważniał...
Zresztą spójrzcie sami, jakże zdziwiony był na widok pluszowej zabawki - zupełnie jakby chciał powiedzieć - ależ mamo, no wiesz, ja już jestem duży chłopiec, co ty mi tu...

Misiaczek nie przetrwał zbyt długo, uszko mu się naderwało, w brzuszku dziura zrobiła, białe takie wylazło z niego i oblepiło całe mieszkanie. Ale chociaż takie krótkie było życie misiaczka, dostarczył nam on wiele radości. Bo Tito, mimo początkowego zaskoczenia, szybko przypomniał sobie, że wciąż jeszcze jest szczeniaczkiem.
Dużym jak koń, ale jednak.