Tak, tak, oboje uczymy się jak to właściwie jest z tą psią mową ciała. Tito - niby taki czytelny, bezpośredni, wydawałoby się, że w psiej mowie specjalista - dowiaduje się, że nie każdy mniejszy piesek da sobie w kaszę dmuchać, nie każdy jest chętny by uprawiać zapasy, nie każdego można w błotku wytarzać... I że - to chyba najistotniesze i dla niego i dla mnie - nie każdy psiak od razu oznacza zabawę. Bywa przecież, że trzeba zrobić siad, leżeć, albo po prostu zignorować i pójść grzecznie dalej...
Najlepszą nauczycielką jest Mia Żmija, radosny staffik, Miss Szerokiego Uśmiechu, ale też i Bestia Wcielona. Czyli pies z historią i po przejściach... Pod okiem Gosi, Mia uczy Tito jak bawić się z psami, jak zachowywać dystans, jak nie kraść piłeczek, jak wspólnie wąchać ten sam krzaczek, nosić tego samego kijka... Tito oczywiście kombinuje jak może, by cioteczce Mii dać popalić... ale też sam z każdego z nią treningu wraca zmęczony i pada jak kawka.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
obraźliwe komentarze będą usuwane