piątek, 13 grudnia 2013

Cramond Beach








Brak wpisów na blogu, oznacza tylko jedno: brak czasu. Tym razem jednak nam się udało, wybrać w miejsca, gdzie nas wcześniej nie było. Czy raczej - nie było tam jeszcze Tito. Gonienie mew, skakanie po błocie, kopanie dołów, znajdowanie patyczków i wyścigi z wiatrem... totalna głupawka i mega radocha, czyli plaża w Cramond, takie miejsce, gdzie pies może być psem. Zobaczcie sami:

1 komentarz:

obraźliwe komentarze będą usuwane