fot. Mr Underhill.
Brak wpisów na blogu, oznacza tylko jedno: brak czasu. Tym razem jednak nam się udało, wybrać w miejsca, gdzie nas wcześniej nie było. Czy raczej - nie było tam jeszcze Tito. Gonienie mew, skakanie po błocie, kopanie dołów, znajdowanie patyczków i wyścigi z wiatrem... totalna głupawka i mega radocha, czyli plaża w Cramond, takie miejsce, gdzie pies może być psem. Zobaczcie sami:







Ale Tito ma radochę! Taka duża plaża tylko dla niego :D
OdpowiedzUsuń