niedziela, 6 października 2013

Wypad w Pentlandy

Pobliskie wzgórza, czyli Pentland Hills znajdują się jakąś godzinę drogi autobusem od naszego domu - a skoro pogoda dopisuje, owce nie mają młodych... co więcej znajomi donoszą, że widziano tam grzyby - pora zapakować plecaki i założyć nasze buty do wędrówki. Pierwsza taka wyprawa z Tito...
W autobusie... (fot. Ami)
Mariusz, Tito i ja - na szlaku  (fot. Ami)
Owieczki! Ciekawsze od owieczek są tylko ich kupy...  (fot. Ami)
W lesie  (fot. Ami)
Ami, Mariusz, i Tito, w drodze na Castlelaw 
Czy to pies czy wydra?
Cudne do domu powroty (fot. Mariusz P.)

sobota, 5 października 2013

Wizyta Christine

Początek października, to taki moment, kiedy możemy sobie chwilkę odetchnąć. Pieskowa szkoła dopiero za dwa tygodnie, od pracy urlop a do Edynburga przyjechał bardzo specjalny gość, Christine z bułgarskiej hodowli wilczaków Shadowlands.
Relacji zdjęciowej z tego spotkania niestety nie będzie, a szkoda, bo był to dzień długich spacerów, nowych miejsc i fajnych rozmów. Tego dnia razem z Tito i Christine uprawialiśmy intensywną socjalizację... Odwiedziliśmy centrum miasta i bardzo ruchliwy dworzec kolejowy (zaliczona przejażdżka schodami ruchomymi, które kiedyś zupełnie Titka nie ruszały, a teraz... cóż, trochę jednak go stresują, no bo jak to? schody po których się nie wchodzi ani nie schodzi???), gwarną kawiarenkę (mogę tego rogalika? mogę? no jak nie mogę, to może sobie poleżę, o tu po środku, zajmując całą podłogę.... a ci klienci co by się chcieli jeszcze napić kawy? zjeść rogalika? a niech sobie nade mną chodzą.... przecież nie jestem taki duży, żeby się nie dało jednym susem mnie przeskoczyć...), nasz ulubiony brzeg rzeki (gdzie klasycznie już szalone skakanie, ganinie i trochę nawet pływanie), i lokalny park (pobiegłem za tą wiewiórką w krzaki, ale wróciłem jak mnie zawołali, i wcale nie zagryzałem Kajtka, tylko fajnie żeśmy się bawili, jak to wilczak z pudlo-rodezjanem) i knajpkę (o znamiennej nazwie Woodland Creatures, Tito idealnie się wpasował w klimat tego pub'u).
Tego dnia nasz mały czechosłowacki wilczak zachowywał się idealnie. Usłyszeliśmy wiele dobrych słów, Tito dostał całą masę miłości i pochwał, oficjalnie też został zaadoptowany przez Christine, jako jej przybrany polsko-szkocki synek...
Oj, dobrze by to było, żeby ten nasz szczeniak pozostał takim fajniakiem, miziakiem pluszakiem, słodziakiem jak jest teraz.