Ale trenujemy dalej, bo podobno z wilczakiem robota nigdy się nie kończy... A i Titowi zdarza się burknąć czasem, gdy próbuję mu zabrać coś, co od dłuższego czasu już sobie obgryzał i wkręcił się w to obgryzanie na amen. Na szczęście zaraz potem przypomina sobie, że jak ja mu ten jego skarb przytrzymam, to jest w sumie całkiem wygodnie, także jakby łatwiej, więc merdając ogonem bierze się znowu do pracy.
Poniżej dwa filmiki o tym jak Tito z zachwytem ciamka sobie wołową kość.
Smacznego.
Kocham wilczaki czechosłowackie, a także wilczaki saarloosa <3 Tito jest przepiękny! Hodowcy tych wilczaków mówili mi, że są trudne do wychowania. Czy to prawda?
OdpowiedzUsuńZapraszam na mój blog: zew-polnocy.blogspot.com
Nie wiem, przekonam się jak wychowam Tito:)
OdpowiedzUsuńA w jakim wieku jest Tito?
OdpowiedzUsuńMa 5 i pół miesiąca. To szczeniaczek:)
OdpowiedzUsuń