poniedziałek, 26 stycznia 2015

W drodze

No i kolejny raz przejechaliśmy pół Europy z Ticiakiem... A właściwie - aż dwa razy. Z Edynburga do Wrocławia i z Wrocławia do Edynburga. Kilkatysięcy kilometrów, masa nowych miejsc, spotkań, doświadczeń. 
Tito jak zwykle spisał się na medal w podróży. Nie tylko polubili go konduktorzy w pociągu, cudownie też spisywał się podczas naszego przymusowego pobytu w hotelu w Lancaster oraz przez ponad 40 godzin spędzonych w aucie.
Przymusowy postój w Lancaster, czyli Wilczak Hotelowy
Co prawda niezbyt chętnie wracał do niego po przerwach na siku czy jedzonko, ale to samo przez się jest zrozumiałe... na postojach przecież jest tyle interesujących zapachów i... myszki. Myszki w trawie!
Podróżowaliśmy w świetnym towarzystwie - w jedną stronę z Blanką amerykańskim buldogiem, poznanym dawno, dawno temu... Zaskakujące, że Tito wciąż Blankę pamiętał i uwielbiał jak szczeniak... W drugą stronę z Blanką i małym Rojo, czyli młodszym braciszkiem, po tej samej Mamie Kalince. No i Pawłem - za kierownicą.
Psiaki w aucie
W Pawle Tito tak szaleńczo był zakochany, że każde tankowanie, każda przerwa w podróży gdy na chwilę tracił Pawła z oczu było małym dramatem. Ten niepokój, ten lęk - jak to, poszedł sobie? Już nie wróci? Ojej, ale co my zrobimy, jak nie wróci? Ale wróci? Na pewno wróci? To ja posiedzę sobie na miejscu kierowcy i poczekam...
"Paweł poszedł? Ale wróci? Na pewno wróci?"
Chyba największym problemem i traumą w całym tym naszym ostatnim podróżowaniu były... wrocławskie tramwaje. Tito za szczeniaka miał okazję je poznać, ale po Szkocji przemieszczaliśmy się głównie pociągami i autobusami...
Tramwaje we Wrocławiu jak zawsze są masakrycznie zatłoczone i pełne dziwnych ludzi pchających się z rękami. To akurat jeszcze jakoś szczególnie nam nie przeszkadzało, ale fakt, że pies w MPK musi mieć założony kaganiec... no cóż, nie ma co się nad tym rozwodzić. Tramwaje w sumie są fajne, to kaganiec jest beee. A że Tito kaganiec poznał pierwszy raz bliżej właśnie przy okazji wizyty w Polsce i podróży tramwajem... Nie był szczególnie szczęśliwy. Ledwo nauczył się go zakładać a okazało się, że wiążą się z nim same przykrości...
Tramwaje w sumie fajne, ale kaganiec proszę państwa jest beee.
Na szczęście kliker, kabanosy i kilka bananów pomogły nam jakoś sobie i z kagańcem poradzić...

czwartek, 15 stycznia 2015

Podróże

Podróże, podróże, małe i duże... Tym razem przed nami ta duża. Kolejny raz pokonamy pół kontynentu. Wyjazd do Polski chyba jeszcze nigdy nie był tak ekscytujący.
Wilczak Tito pozwiedza stare kąty!

czwartek, 8 stycznia 2015

Witajcie w 2015

Witajcie w Nowym Roku. W nowym, wspaniałym roku z wilczakiem:)
Jak zwykle z Titem bardzo wesoło, szczególnie, że Loki podrósł już na tyle, że jest godnym przeciwnikiem do gonitw i zapasów... Zresztą: zobaczcie sami na zdjęciach.