No i kolejny raz przejechaliśmy pół Europy z Ticiakiem... A właściwie - aż dwa razy. Z Edynburga do Wrocławia i z Wrocławia do Edynburga. Kilkatysięcy kilometrów, masa nowych miejsc, spotkań, doświadczeń.
Tito jak zwykle spisał
się na medal w podróży. Nie tylko polubili go konduktorzy w
pociągu, cudownie też spisywał się podczas naszego przymusowego
pobytu w hotelu w Lancaster oraz przez ponad 40 godzin spędzonych w
aucie.
 |
| Przymusowy postój w Lancaster, czyli Wilczak Hotelowy |
Co prawda niezbyt chętnie wracał do niego po przerwach na
siku czy jedzonko, ale to samo przez się jest zrozumiałe... na
postojach przecież jest tyle interesujących zapachów i... myszki. Myszki w trawie!
Podróżowaliśmy w świetnym towarzystwie - w jedną stronę z Blanką amerykańskim buldogiem, poznanym dawno, dawno temu... Zaskakujące, że Tito wciąż Blankę pamiętał i uwielbiał
jak szczeniak... W drugą stronę z Blanką i małym Rojo, czyli
młodszym braciszkiem, po tej samej Mamie Kalince. No i Pawłem - za kierownicą.
 |
| Psiaki w aucie |
W Pawle
Tito tak szaleńczo był zakochany, że każde tankowanie, każda przerwa w podróży gdy na chwilę tracił Pawła z oczu było małym dramatem. Ten niepokój, ten lęk
- jak to, poszedł sobie? Już nie wróci? Ojej, ale co my zrobimy,
jak nie wróci? Ale wróci? Na pewno wróci? To ja posiedzę sobie na miejscu kierowcy i poczekam...
 |
| "Paweł poszedł? Ale wróci? Na pewno wróci?" |
Chyba największym problemem i traumą w całym tym naszym ostatnim podróżowaniu były... wrocławskie tramwaje. Tito za szczeniaka miał okazję je poznać, ale po Szkocji przemieszczaliśmy się głównie pociągami i autobusami...
Tramwaje we Wrocławiu jak zawsze są masakrycznie zatłoczone i pełne dziwnych ludzi pchających się z rękami. To akurat jeszcze jakoś szczególnie nam nie przeszkadzało, ale fakt, że pies w MPK musi mieć założony kaganiec... no cóż, nie ma co się nad tym rozwodzić. Tramwaje w sumie są fajne, to kaganiec jest beee. A że Tito kaganiec poznał pierwszy raz bliżej właśnie przy okazji wizyty w Polsce i podróży tramwajem... Nie był szczególnie szczęśliwy. Ledwo nauczył się go zakładać a okazało się, że wiążą się z nim same przykrości...
 |
| Tramwaje w sumie fajne, ale kaganiec proszę państwa jest beee. |
Na szczęście kliker, kabanosy i kilka bananów pomogły nam jakoś sobie i z kagańcem poradzić...